czwartek, 16 sierpnia 2012

Czarnobyl. Reaktor strachu








Rany. Co mnie podkusiło...












Jak to zwykle w tego typu produkcjach bywa, grupa młodych ludzi (20 - 30 lat) wybiera się na odludzie (las, góry, złowieszcze jezioro - w tym wypadku opustoszałe miasto). Scenariusz jest nad wyraz wtórny, ale zawsze można wziąć poprawkę na to, że nie o oryginalną fabułę w horrorach chodzi.  
W tym wypadku żądna przygód, sześcioosobowa ekipa ma chrapkę na coś "ekstremalnego". Młodzi podróżnicy byli już w wielu miejscach, o czym (jak na found footage przystało) dowiadujemy się ze zmontowanych fragmentów ich amatorskiego wideo. Tym razem kusi ich Prypeć - miasto-widmo, znajdujące się niedaleko Czarnobyla. Rzecz jasna - niewiele wiedzą o tym, co wydarzyło się tutaj 25 lat temu i o co właściwie chodzi z promieniowaniem. O wszystkim opowiada im przewodnik, były żołnierz (?)  Uri. Oczywiście, Uri ginie jako pierwszy i bohaterowie są zdani na siebie. Na odludziu samochód nie chce odpalić (ależ zaskoczenie!), zatem zostają uwięzieni na napromieniowanej ziemi, po której biegają napromieniowane niedźwiedzie i psy. Oprócz tego z przerażeniem odkrywają, że nie tylko ze zwierzętami mają do czynienia. Prześladują ich człekokształtne twory, które ich porywają lub na miejscu rozszarpują na strzępy. Mimo wszystko - film jest nudny, rozlazły, ciągnie się niemiłosiernie... Ani to straszne, ani ciekawe. Wisienką na torcie jest widmo milczącej dziewczynki - w myśl zasady: jeśli chcesz przestraszyć widza, użyj milczącego, odwróconego tyłem dziecka. Rany, co za gniot.

4 komentarze:

  1. bardzo ciekawy blog! ja prowadzę blog modowy (czyli zupełnie inna kategoria), ale dodaję Twój blog do linków. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zapraszamy na rozdanie urodzinowe :D

    http://everything-looks-different.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się – ten film to gniot jakich wiele. Smuci mnie jedynie to że zmarnowano tak piękny potencjał. Czarnobyl ! Już sam wygląd miasta i historia daje twórcom nieograniczone możliwości. To miejsce jest tak rzadko wykorzystywane przez filmowców, że była okazja by pokazać coś naprawdę ciekawego. Niestety główni odbiorcy czyli nastoletni amerykanie którzy nie są wymagający i niewiedza twórców na temat tego miejsca pogrążyła film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - zmarnowany potencjał. Również żałuję, że tak się stało. Zamiast ciekawie opowiedzianej historii - powrót do najtańszych horrorowych chwytów, które już nikogo nie straszą...

      Usuń