czwartek, 3 maja 2012

fast food w proszku (made in Japan)

© volff - Fotolia.com

Z zawartości kilku saszetek proszku można usmażyć frytki i kotlety, upiec hamburgerowe bułki i jeszcze zrobić ketchup, ser żółty i coca-colę. Wszystko w wersji mini  (hamburger osiąga wielkość dorodnej landrynki), okraszone fast food-owymi opakowaniami, które należy zmontować z opakowania głównego. Taka przyjemność kosztuje 258 jenów, podobno zawartość opakowania nie posiada sztucznych barwników konserwantów. Kotlet zawiera wieprzowinę i elementy kurczaka (!), a cały "posiłek" to 96 kalorii. Mało tego - podobno miniaturowy zestaw smakuje jak prawdziwy hamburger, chleb, ser, ketchup, frytki i cola



Dla zwolenników spaghetti i pizzy również znajdzie się "z torebki".


Na deser? Pyszniutkie ciasto-panda, również w wersji "zrób to sam" i "zrób to z wody i proszku".



A myślałam, że po tęczowym chlebie nic nie będzie mnie z w stanie zaskoczyć. Nie doceniłam pomysłowości Japończyków.


 

13 komentarzy:

  1. Niezły hardcore. To już śmieciowe żarcie do kwadratu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale gdzieeee tam - "żadnych sztucznych barwników i konserwantów"! ;) Samo zdrowie!

      Usuń
    2. A ten niebieski w tęczowym chlebie to pewnie z chabrów? ;)

      Usuń
    3. Z chabrów z plantacji ekologicznej :)

      Usuń
  2. Świat dąży do samounicestwienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładając, że "jesteś tym, co jesz" - chemiczne modyfikacje nie wróżą dla nas dobrze.

      Usuń
  3. Czy oni się nie boją, że któregoś dnia (tak z wieczora) zaczną świecić? Przecież tyle chemii to przeciętny Polak na ziemniakach chowany, to przez całe swoje życie nie przyjmie ile oni wtrakcie jednego posiłku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak im się chce - wiecej czasu tracą na przygotowanie niż samo jedzenie. Wiem ze mówi się o wielkiej kulturze jedzenia w Japoni (np parzenie herbaty jest rytuałem), a tu taki przeskok. Z jedzenia sushi, którego przygotowanie trochę trwa do >zupki z worka<, która co najwyzej moze miec rybno-ryżowy aromat. Ochyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku raczej nie chodzi o to, by się najeść a zabawić się w małego chemika z podręcznym zestawem "zrób to sam".

      Usuń
  5. Po prostu kawaii!
    /Małe domki, małe kuchnie, to i posiłki muszą być mikro. Wszystko pasuje./ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba to jest naturalna kolej rzeczy, chociaż... w tym wypadku używając słowa "naturalna" odczuwam pewien dyskomfort ;)

      Usuń
  6. Znalazłam coś a propos zwichrowanej japońskiej psychiki i jedzenia. Kanibalistyczne sushi :D

    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=MeJ8Nggf0Gs

    OdpowiedzUsuń