środa, 14 marca 2012

Woli i Tysio na pokładzie. Wielka przygoda w ZOO.

© Smileus - Fotolia.com
 
TVN-owski cykl programów Woli i Tysio na pokładzie prezentuje dwóch celebrytów (wylansowanych przez "Top Model") w sytuacjach rodem z Brudnej roboty (amerykańskiego serialu dokumentalnego). I znów chciałoby się rzec - jacy celebryci - taki program. Jaki program - taka "brudna robota".


Fotograf Marcin Tyszka i projektant mody Dawid Woliński zostali przedstawieni jako "francuskie pieski", które nie są przyzwyczajone do jakiejkolwiek pracy. Na naszych oczach stają się gwiazdami wielkiego formatu, które licytują się w jakich to hotelach nie bywają (o tym mają świadczyć ukradzione z nich artefakty). Miało być śmiesznie, wyszło jak zwykle. 


© Franco Deriu - Fotolia.com


Pierwszy odcinek: Wielka przygoda w ZOO. Tytuł może prowadzić do bajkowych skojarzeń z wyspą skarbów, dzikimi zwierzętami, safari, piratami, egzotyczną roślinnością. Tak, może prowadzić do mylnych skojarzeń z dobranockami, gdzie mała Marysia poznawała zwierzątka i uczyła się naśladować odgłosy przez nie wydawane. W tym wypadku mamy do czynienia z dwoma dorosłymi mężczyznami, którzy zachowują się niczym chłopcy, którzy mają zjeść buraczki w przedszkolu, a przecież ani buraczków ani przedszkola nie lubią! To, że ta bajka niczego nie uczy, to jedno. Ale ona też nie bawi... - i tu już pojawia się problem.

Nasi celebryci (i tu nie tylko piszę o Wolińskim czy Tyszce) chcieliby funkcjonować niczym wielkie, zagraniczne gwiazdy. Chcieliby własnego show (jak Tori Spelling czy siostry Kim, Kourtney i Khloé Kardashian) czy reality show (jak Paris Hilton chociażby). Chcieliby błyszczeć, radzić, rozśmieszać i przy tym być wzorem do naśladowania.

Plan dla Woliegi i Tysia był taki, że bierzemy tytułowych celebrytów (z wielkiego świata mody, rzeczywistości wielkich projektantów i sławnych modelek, gigantycznych pieniędzy, lejącego się strumieniami szampana) i wrzucamy ich w "naszą" rzeczywistość, zadając pytanie: Czy oni sobie poradzą. Do wizerunku pięknie ubranych, wypachnionych czyścioszków nie pasuje np. kupa, zatem trzeba ich w niej wytarzać. Nie pasują robaki, więc każmy im łapać szarańczę. Nie pasuje spanie na łóżku polowym, więc nie dość, że zmuśmy ich do spania w śpiworach, to jeszcze w klatce dla zwierząt! Pokażmy jacy są miastowi - skonfrontujmy ich z kopulującymi słoniami, niech powiedzą coś błyskotliwego, niech się zdziwią. Niech sobie dokuczają. Tak, i niech ich wzajemne przytyki oscylują wokół tematyki seksu i fekaliów. Będzie hit!

4 komentarze:

  1. Teraz są strażakami. Żenua.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatrzymałam się na trzepaniu wora w piekarni...

      Usuń
  2. Ciekawe czy będą robić jeszcze za babki klozetowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to tylko kwestia czasu... Niestety.

      Usuń