poniedziałek, 12 marca 2012

Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym

© Anna Omelchenko - Fotolia.com

Bieda, brak perspektyw, brak wykształcenia, brak pracy, brak wartości - to przede wszystkim bije po oczach z serii dokumentów - miniballad w reżyserii Ireny i Jerzego Morawskich. Poszczególne Ballady o lekkim zabarwieniu erotycznym przedstawiają atrakcyjne młode dziewczyny, które marzą o hollywoodzkiej karierze w blasku reflektorów, czerwonym dywanie, światowych wybiegach, wielkich nazwiskach postaci, które dadzą im w przyszłości pracę. Kobiety są młode, ale zdaje się, że na tyle dojrzałe, by nie wierzyć w naiwne obietnice pseudo-dyrektorów artystycznych agencji różnego kalibru. 


Pierwszy odcinek prezentuje bohaterów serialu. Poznajemy szefów trzech agencji artystycznych oraz ich modelki, foto-modelki, tancerki i dziewczyny walczące na ringu. Agencja z Łodzi przeprowadza casting dla kandydatek na fotomodelki. Agencja z Chorzowa dopuszcza ekipę filmową na organizowane przez nią walki kobiet na ringu w oleju. Agencja z Bydgoszczy zaprasza na pokaz bielizny. Dokument prezentuje sylwetki założycieli tych specyficznych firm "artystycznych" oraz wybranych modelek. Dlaczego chcą być modelkami? Wszystkie mówią o aspektach finansowych... Dla nich 50zł za pokaz bielizny to może nie "dobry pieniądz", ale w tym momencie "jedyny osiągalny". Czarek Mończyk, szef agencji artystycznej z Łodzi, kompletuje ekipę fotomodelek. Przekonuje dziewczyny, że ściągnięcie stanika przed nim jest koniecznością, gdyż "nie jest erotomanem", ale ekspertem, który musi ocenić wielkość czy jędrność biustu. Pyta o to, czy piersi im jeszcze rosną, jaki biust ma matka i ciotka, nie powstrzymuje się również od dotykania. To są te momenty, w których szczęka opadała mi na podłogę ze zdziwienia, że facet nie dostał od którejś z przybyłych dam porządnego strzału w pysk! Poza tym - czy u dziewczyn nie powinno zapalić się czerwone światełko ostrzegawcze? Co to ma znaczyć? Facet żłopiący piwsko (podobnie jak jego podstarzały fotograf) chce mnie obmacywać? Z jakiej racji? Nagrywa swój materiał promocyjny we własnym domu, przy rurze, połowicznie ubrany w garnitur (od pasa w dół: krótkie spodenki, klapki + skarpetki). Czy to jest profesjonalizm? Czy to ten ktoś, kto mnie do Hollywood-u zabierze? To ten facet, który mi sesję w Playboyu załatwi? Kobiety są zdesperowane - nie mają pracy, niektóre mają dzieci do wyżywienia, inne potrzebują pieniędzy na drobne przyjemności (solarium, ubrania).  Kolejne odcinki odsłaniają rzeczywistość, z której takie osoby jak Czarek "wyławiają" dziewczyny. Za noc pokazu bielizny w dyskotece Aneta otrzymuje 10zł, a i tak o własne pieniądze musi się wykłócić. Jedna z matek rozbierających się dziewczyn została zwolniona z pracy, w której harowała po 12 godzin dziennie - szef nie ma zamiaru wypłacić jej zaległych pensji. Praca córki jest jedynym źródłem utrzymania. Inna rodzina jest zadłużona i dlatego do grona "dziewczyn Czarka" dołącza kolejna dzierlatka. Taka praca nie daje satysfakcji - kobiety widzą, że stają się towarem. Tak jak to powie pan Naturalny - są takim samym produktem jak piwo.   

Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym jest utrzymana w stylistyce Czekając na sobotę (również w reżyserii Morawskich) - smutna egzystencja i  brak perspektyw po raz kolejny stają się tematem przewodnim. Z jednej strony życie wioski, które koncentruje się na sobotniej dyskotece, z drugiej - życie w mieście, które wcale nie jest ciekawsze od tego z prowincji. Wielkie oczekiwania i marzenia zostają skonfrontowane z brutalną rzeczywistością.


2 komentarze:

  1. Kiedyś był podobny dokument, tylko nie w odcinkach o laskach z dyskoteki, musiały się tam rozbierać, żeby zarobić cokolwiek. Tak jak wtedy tak i teraz jest mi żal tych dziewczyn. Nie mają perspektyw i szcześcia do ludzi. Natrafiają na gnoi, którzy chcą je wykorzystać obiecując hollywood, sławę i wielkie pieniądze. 50 zł za występ? Śmiechu warte. Te dziewczyny nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak niszczą rynek. Zaniżając tak ceny sprawiają, że kobieca nagość przestaje mieć znaczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam cały czas wrażenie, że mamy przedstawione coś na kształt stręczycielstwa. Kobiety nie muszą uprawiać seksu, by czuć się niczym towar, który się z każdej strony ogląda i dotyka. Wiem - bieda, brak perspektyw, brak wykształcenia. Ale czy to, że jestem biedna oznacza, że jakiś obleśny facet (z trzema warkoczykami!?!) może mnie dotykać? Czy można mnie nazwać towarem? Zestawić na równi z papierosami i alkoholem?

      "Zaniżając tak ceny sprawiają, że kobieca nagość przestaje mieć znaczenie."

      - nie sądzę, że jakakolwiek kwota jest w stanie zrekompensować kobiecie utracony honor i godność. Nagość kobieca przestaje mieć znaczenie, ale nie jest to kwestia cen, a tego, co się z nią robi. Między erotyzmem a pornografią przebiega bardzo cienka granica. Niestety - te kobiety są stylizowane na panie lekkich obyczajów. Od czasu do czasu któraś odchodzi od "mentora" i zaczyna pracować w innej "branży" - dobrze na tym wychodzi. 16-to czy 14-to letnim dziewczynkom robi się wodę z mózgu. Ich matki na to pozwalają, wzruszając ramionami: w tych czasach tak trzeba. Istnieją jeszcze kraje, w których dzieci i kobiety prostytuują się, podczas gdy mężczyźni siedzą pod chatkami, palą fajkę i grają w karty. Z tych dokumentów wynika, że Polsce niedaleko do tego. Facet nie ma roboty - siedzi w domu, kobiety swym córeczkom szyją stroje "na wybieg", dziewczynki zarabiają na całą rodzinkę swoim ciałem. Patologia!

      Usuń