wtorek, 7 lutego 2012

Super Bowl 2012

W nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu w Indianapolis odbył się 46-ty finał amerykańskiej ligi futbolu amerykańskiego. New York Giants pokonali New England Patriots 21:17. Rok temu finał Super Bowl, w którym starły się zespoły Green Bay Packers i Pittsburgh Steelers, oglądało na żywo przed telewizorami aż 111 mln mieszkańców USA, co ustanowiło nowy rekord popularności. Oglądalność, rzecz jasna, przekłada się na ceny reklam emitowanych w trakcie gigantycznego show - w tym roku za 30-sekundowy spot trzeba było zapłacić kwotę 3,5 mln USD. Jak obliczają specjaliści, są to dobrze zainwestowane przez korporacje pieniądze - 97 proc. telewidzów nie odchodzi na przerwy reklamowe od telewizora ani nie przełącza na inne kanały - to oznacza ponad 100 mln par oczu wpatrzonych w ekran... Jest zatem o co walczyć.
 


Super Bowl jest największą i najdroższą imprezą w USA. W przerwie po pierwszej połowie meczu wystąpiła Madonna - zaprezentowała między innymi pierwszy singiel z nadchodzącego albumu "MDNA" - Give me all yor luvin (wykonała go razem z Mią i Nicki Minaj). Występ królowej popu trwał zaledwie 12 minut, ale zdążyła zaśpiewać takie hity jak Vogue (w antycznej stylizacji w otoczeniu gladiatorów, wjeżdżając na rydwanie na ustawioną na środku stadionu scenę), Music (utwór zmiksowany z klubowym hitem grupy LMFAO pod tytułem Sexy and I know it). Na koniec usłyszeliśmy piosenkę Like a prayer, którą wykonała w duecie z Cee Lo Green. Nie obyło się bez skandalu - co ciekawe, jego autorką nie była Madonna. Podczas wykonywania Give me all yor luvin M.I.A. zaklęła i pokazała do kamery środkowy palec 100-milionowej publiczności. Technicy NBC zbyt późno zareagowali - nie zdążyli rozmyć obraźliwego gestu. Ostatni taki skandal miał miejsce w 2004 roku, kiedy to Janet Jackson doznała "awarii garderoby"  i zaświeciła gołą piersią.

Główną atrakcją Super Bowl są reklamy - przy tak ogromnej publiczności można zaprezentować nowy produkt, potwierdzić swoją renomę (stać nas na tak horrendalną sumę wydaną na spot, bo już miliony konsumentów nam zaufało), zaskoczyć pomysłem, zyskać sławę i rozgłos, czyli to, co od zawsze w branży reklamowej jest najważniejsze. 

Audi przedstawiło spot, który udowadnia dlaczego "dzienne światło" lamp nowego samochodu nie sprawdzi się na imprezie dla wampirów. Hyundai chce być postrzegany jako szybki samochód, który nie lubi być wystawiany na próbę. Do grona M&M'sów dołączyła nowa koleżanka - Ms. Brown. Lexus uwolnił bestię w stylistyce science-fiction. GE pokazało swoja turbinę, bez której nie byłoby piwa (w drugim spocie przedstawili się jako firma, która daje stabilne zatrudnienie). Przedstawiciel Bridgestone na konferencji prasowej zaprezentował piłki (i krążek). Cars.com reklamuje się niezdecydowanym klientem, któremu w wyborze pomaga śpiewające drugie "ja" wyrastające z pleców... Teleflora postawiła na erotykę. H&M lansuje się za pomocą roznegliżowanego Davida Beckhama. Coca-cola po raz kolejny wzięła na warsztat niedźwiedzie polarne - tym razem występują w roli zawodników. Hulu reklamuje się Willem Arnettem, który wciela się w rolę Trumana Burbanka. Sketchers postawiło na psa w butach. Volkswagen sięgnął do klasyki - wykorzystał motyw z Gwiezdnych wojen (drugi spot również wykorzystuje psa - tym razem psa "przy kości", którego marzeniem jest bieganie za samochodami). Oikos udowadnia, że są smaki, z którymi nie może się równać nawet najprzystojniejszy facet. Toyota stawia na reinterpretację - ponowne opracowanie i unowocześnienie rzeczy, zjawisk oraz ludzi już istniejących. Resztę można zobaczyć tutaj.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz