środa, 26 sierpnia 2015

Pieter Bruegel - DROGA KRZYŻOWA w ogólnym kontekście jego twórczości



Nie wiadomo dokładnie kiedy urodził się Pieter Bruegel, nie wiadomo także gdzie przyszedł na świat. Nie prowadzono ogólnych rejestrów narodzin w państwie, rzadko kiedy spotykamy się z wpisami chrztu do kart kościelnych. Pierwszy pisemny zapis o artyście pochodzi z 1551, gdy jako mistrz został przyjęty do Cechu św. Łukasza w Antwerpii. Nowi mistrzowie liczyli sobie przeważnie od 21 do 25 lat, więc Bruegel mógł urodzić się między 1525 i 1530 rokiem. Dla porównania, było to jakieś 50 lat przed Rubensem (1577) a osiemdziesiąt lat przed Rembrandtem(1606).[1] Przypuszcza się, że miejscem narodzin Bruegla była Breda – „nędzne miasteczko na terytorium Brabancji”, jak opisuje pierwszy biograf artysty – malarz Karel van Mander (to od nazwy miasta wzięło się jego nazwisko). Od narodzin aż do uzyskania świadectwa mistrzowskiego niewiele wiadomo o artyście. Trzeba zaznaczyć, że do 1552 roku autorstwo żadnego z zachowanych dzieł nie jest pewne. Ciężko jest zatem mówić o malarskiej praktyce i mistrzach. Wiadomo, że Bruegel pracował dla Hieronima Cocka, który był mistrzem cechu antwerpskiego od 1546 roku. Dwa lata później Cock otworzył oficynę wydawniczą „Pod Czterema Wiatrami”, gdzie opublikował cykl 12 „Wielkich pejzaży” Bruegla – zwiastowało to długą i owocną współpracę. Wyruszył w podróż do Włoch, by studiować dzieła starożytne oraz dzieła włoskich mistrzów. Ta twórcza pielgrzymka stała się źródłem szkiców i notatek. Wzbogaciła artystę o tzw. „wyobraźnię przestrzenną”, była „szkołą dla oka”. 


P. Bruegel, Pejzaż górski z włoskim klasztorem, 1552

Pierwszym dziełem sygnowanym i datowanym przez Bruegla jest rysunek pejzażu górskiego z włoskim klasztorem z 1552 roku. 
    
Na początku XVI wieku miejsce Brugii, metropolii, której port – w wyniku zaniedbań - został zapiaszczony, zajęła Antwerpia. Stała się ona centrum, w którym liczne prądy kulturowe: artystyczne, intelektualne, handlowe i finansowe się spotykały. Było to największe miasto (po Paryżu, Londynie, Wenecji i Neapolu) zachodniej Europy. W 1531 roku wzniesiono budynek Nowej Giełdy, który stał się galerią sztuki. Oficyna wydawnicza „Pod Czterema Wiatrami” znajdowała się niedaleko i stanowiła miejsce intelektualnych podniet. „Odkrycie drogi morskiej przez Afrykę do Azji i przez Atlantyk do Ameryki wzmocniło pozycję Antwerpii, podobnie jak portów nad Atlantykiem a osłabiło dawne szlaki handlowe prowadzące przez basen Morza Śródziemnego. Antwerpia posiadała również korzystne położenie przy trasie północ-południe, pośrednicząc w handlu takimi towarami jak jedwab i przyprawy z Bliskiego Wschodu, zboże z krajów nadbałtyckich czy wełna z Anglii. Również artyści i rzemieślnicy korzystali z obrotów handlowych i szybkich transakcji finansowych. Szacuje się, że w 1560 roku w Antwerpii pracowało 360 malarzy, co jest wyjątkowo wysoką liczbą. Biorąc pod uwagę 89 tys. mieszkańców, w przybliżeniu, jeden malarz przypadałby na 250 obywateli! Przez wiele lat Antwerpia była najlepszym miejscem dla malarzy, pracujących na północ od Alp. Jednak tak duża ilość twórców przyczyniała się też do załamania na rynku.”[2] (Ówczesny kryzys ekonomiczny mógł być powodem podróży Bruegla do Włoch, z której wrócił po 2 latach w 1552 roku.) W latach 1500-1569 w Antwerpii podwoiła się liczba mieszkańców i miasto to stało się wielokulturową i wielowyznaniową metropolią. Wprowadziło się ok. 1000 obcokrajowców. Stwarzało to problemy komunikacyjne – ludzie mówili w różnych językach, więc ciężko im się było ze sobą porozumiewać. Prężny rozwój przerażał mieszkańców. Byli oni przyzwyczajeni do życia w małych – swojskich wspólnotach, gdzie każdy każdego znał i każdy każdemu ufał. Teraz zapanował chaos – odmienne obyczaje mieszały się z rodzimymi, katolicy żyli w jednej przestrzeni z luteranami, kalwinami i anabaptystami.


P. Bruegel, Wieża Babel, 1563

Sytuacja ta przez rodzimych mieszkańców była porównywana z biblijną historią o wieży Babel z księgi Genesis. Opowieść o wieży Babel pochodzi z tzw. praźródła jahwistycznego – Pięcioksięgu Mojżeszowego i stanowi część rdzennej tradycji żydowskiej/kananejskiej. Z hebrajskiego balal oznacza pomieszanie, zmieszanie, zamęt; z akadyjskiego bab-ili to brama boga. Według Biblii wieża była budowlą wznoszoną jako znak wspólnoty, i świadectwo tego, że ludzie „nie rozproszą się”. Król-budowniczy (prawnuk Noego) - Nemrod  chciał zbudować obiekt w ziemi Szinear w Babilonie (po hebrajsku Babel), który dotykałby nieba. Bóg uznał to za akt zuchwałości i arogancji - zburzył wieżę wielkim wiatrem. Obawiał się, że jeśli ludzkość będzie tworzyła jedność, to „nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić". Pomieszał budowniczym języki, dzieląc ludzi na różne narody, by przez to uniemożliwić skończenie wieży. Ludzkość rozproszyła się „po całej powierzchni ziemi”. Biblijna historia jest ludową próbą odpowiedzi na pytanie o pochodzenie wielości języków. Na płaszczyźnie teologicznej stanowi przestrogę przed przekraczaniem granic ludzkiej wolności, wyznaczonych przez Boga. Z biblijnego przekazu wypływają „dwa stwierdzenia, o pysze, która mierzy aż do nieba, i o woli budowania. Porażka, która nastąpiła nie była konsekwencją ambicji, lecz aktem woli Boga. Mamy zatem chęć budowania, ogrom projektu, ludzką pychę, gigantyczną klęskę, wytłumaczenie wielojęzyczności na świecie, mnóstwo nauk-morałów, które wypływają z konsekwencji nieposłuszeństwa. Ta wielopłaszczyznowość skłoniła Bruegla do powzięcia tego tematu, bo – jak wiadomo – artysta nie lubił „zwykłych opisów” historii.

Bruegel malował ten temat przynajmniej trzy razy. Wieża Babel (1563) i Mała Wieża Babel zachowały się do naszych czasów. Ten prezentowany to olej na desce, dużego formatu - jest przechowywany w Wiedniu. „Monumentalna wieża o szerokiej podstawie, ukazana w trakcie budowy, zajmuje środkową partię obrazu, zaś jej szczyt sięga górnej jego krawędzi. Wieża osadzona jest w rozległym pejzażu, o lekko podwyższonej linii horyzontu, z lewej strony widoczne jest gęsto zabudowane i ufortyfikowane miasto, a za nim wioski ciągnące się aż do linii wzgórz. Po prawej stronie, w partii cienia rzucanego przez wieżę przedstawiony jest ufortyfikowany port, przybrzeżne wody, statki, a w tle niebo zajmujące ¼ wysokości obrazu.

fragment Wieży Babel - król Nemrod i kamieniarze

Na powierzchni nie zajętej przez budowlę, na pierwszym planie, który w partii nieba równoważą wycieniowane obłoki, dostrzegamy króla Nemroda przyjmującego w towarzystwie architekta wyrazy hołdu od kamieniarzy. Niektórzy kłaniają się aż do ziemi, inni nie przerywają pracy nad obróbką kamieni przeznaczonych do oblicowania budowli. Różnica skali między tymi postaciami a wieżą, gdzie uwijają się nieskończone ilości ludzkich mrówek, pozwala uświadomić sobie ogrom tej budowli. Miasto z lewej strony, wysokie domy, kościoły, a także statki na morzu (ukazane z prawej strony) potwierdzają te proporcje. W samej wieży a także w jej najbliższym otoczeniu trwają prace budowlane. Dzieło to może stanowić prawdziwą encyklopedię zawodów i prac w dziedzinie ówczesnego budownictwa: zaopatrzenie, transport, rozmieszczenie i wybór materiałów, działalność poszczególnych osób, stosowane wówczas narzędzia pracy. Jest to swoisty inwentarz architektoniczny, nieco na wzór tych, które Bruegel stworzył w odniesieniu do przysłów i zabaw dziecięcych. Wieża przyciąga wzrok. Jej sylwetka, na pierwszy rzut oka, sprawia wrażenie rozprutej. Faktycznie, prace posuwają się naprzód, w niektórych partiach dobiegają końca, w innych zaledwie się zaczynają. Jest sprawą oczywistą, że nie zostanie ukończona, ponieważ ta wieża stanowi paradygmat fragmentarycznego charakteru ludzkich przedsięwzięć. Ludzka pycha, rozdęta do granic możliwości, sprawia, że wieży nie będzie można ukończyć.”[3] Bruegel przedstawił nowoczesny (nie baśniowy) budynek w sposób realistyczny, uwiarygodniony licznymi detalami - drobiazgowo zaprezentował również urządzenia dźwigowe
( – prawdopodobnie dźwig bębnowy stał na rynku w Antwerpii). „Klaus Demus z kolei dowodzi, że przedstawiona architektura jest nierealna, niefunkcjonalna i absurdalna. Zewnętrzne partie budowli, jakie widzimy z lewej strony, wydają się zupełnie normalne dla tego typu architektury. Wnętrza natomiast, z czerwonej cegły, z prostokątnymi galeriami sklepionymi kolebkowo i wznoszącymi się ku środkowi budowli, potwierdzają jej architektoniczną niewydolność. Stąd bierze się niepokój tkwiący w tym dziele, nieuświadamiany w pierwszej chwili przez widza, oczarowanego kunsztem malarskim, bogactwem tematu i mnogością szczegółów.”[4] Architektura wieży wzorowana jest na Koloseum, które artysta mógł widzieć podczas pobytu w Rzymie. Budowla Babilońska została zestawiona ze współczesną artyście Antwerpią w tle. 

Nie po raz pierwszy Bruegel zastosował taki zabieg. Bardzo często osadzał wydarzenia biblijne czy historyczne w czasach sobie współczesnych.


Książę Alba

Bruegel mieszkał w Brukseli, miał 40 lat, był żonaty i dorobił się już syna, gdy w sierpniu 1567 roku hiszpański książę i dowódca wojskowy Alba najeżdża Niderlandy i siłą nawraca protestantów. Skazał kilka tysięcy Niderlandczyków na śmierć. Jego wyjątkowa brutalność najpierw doprowadziła do powstania, a skończy się trwającą 8 lat wojną. Doprowadziło to do podziału na katolicką Belgię na południu i protestancką Holandię na północy. Filip II - król Hiszpanii, sprawca całego zamieszania (to on wysłał Albę na misję nawracania heretyków) był gorliwym katolikiem (i katolicyzm traktował w kategorii religii państwowej). Miał mawiać: „Wolę raczej poświęcić życie 100 000 ludzi, niż zaniechać prześladowania heretyków”. „W roku 1566 niderlandzcy protestanci, zwłaszcza kalwini, niszczyli przedmioty kultu w kościołach katolickich, używając włóczni i siekier, do zrzucania posągów z piedestałów i rozdzierania ołtarzy na kawałki. Wg nich te materialne przedmioty były jedynie przejawem bałwochwalstwa. To, co kalwini uważali za walkę w obronie prawdziwej wiary, w oczach Filipa uchodziło za bunt i dlatego wysłał jako dowódcę Albę, człowieka powszechnie znanego z bezwzględności.”[5] Bruegel był świadkiem tych wydarzeń, chociaż nie jest do końca jasne czy opowiadał się w tym sporze po stronie protestantów czy katolików.

P. Bruegel, Kazanie św. Jana Chrzciciela, 1566


Z roku „niszczenia obrazów” pochodzi Kazanie św. Jana Chrzciciela. „Św. Jan Chrzciciel, który ogłasza przyjście Chrystusa, wskazując jednocześnie na niego dłonią, stoi na skraju lasu w otoczeniu milczącego tłumu. Głębia kompozycji została osiągnięta poprzez przejście z pierwszego planu, gdzie widzimy potężne pnie drzew i  duże sylwetki osób widzianych od tyłu, do drugiego planu, gdzie z kolei dostrzegamy mnóstwo małych twarzy wyrażających zróżnicowane stany emocjonalne. W przedstawionym tłumie znajdują się osoby należące do różnych warstw społecznych, spotykają się tu rozmaite ludzkie typy, ludzie w różnym wieku i o różnych usposobieniach, mnisi, żołnierze i mieszczanie, pielgrzymi i oberżystka, kobiety i dzieci – te ostatnie nawet na drzewach – ale również obcy przybysze i cyganie. (…) Widz ma możliwość wmieszania się w  tłum. To współuczestnictwo w wykreowanym zdarzeniu będzie charakteryzowało wielkie dzieła malarza powstałe pod koniec jego życia.”[6] Bruegel przywołuje rzeczywistość i ludzi sobie współczesnych. Tematyką nawiązuje do potajemnych kazań (spotkań, które ze względów bezpieczeństwa odbywały się poza miastem), jakie wygłaszali kaznodzieje Reformacji. Aktualizuje Biblię za sprawą osadzenia historii w rzeczywistości przynależnej do jego epoki. Kalwińskie kazania cieszyły się dużą popularnością – m.in. ze względu na brak kazań katolickich. W sprawozdaniu z takiego kazania czytamy: 

„pastor przybył w otoczeniu kilku uzbrojonych ludzi na miejsce, które wyznaczył podczas poprzedniego spotkania. Przez jakiś czas czekano, a kiedy uzbierała się już spora gromada ludzi, wszyscy udali się w gęstwinę drzew. W czterech narożnikach ustawiono pilnujących. W miejscu, gdzie korony dwóch drzew prawie stykały się ze sobą, rozłożono na ziemi grudki zielonej darni i tam stanął pastor […] To spotkanie trwało do 5 godzin […] Po wygłoszeniu kazania pastor poinformował ludzi, że następne kazanie w języku flamandzkim odbędzie się w przyszłą sobotę.”[7]

Niekatolicy byli zmuszeni do potajemnych spotkań i praktykowania swych religii w sekrecie. Najbardziej ucierpiał na tym radykalny nurt w XVI-wiecznej reformacji – anabaptyści. Był to zróżnicowany ruch, jednak łączyły ich główne idee: odrzucanie chrztu dzieci (który ich zdaniem chrztem nie był) oraz pogląd o konieczności zasadniczej zmiany życia społecznego i powrotu do ideałów pierwotnego chrześcijaństwa. Religijny kult odznaczał się prostotą – zrezygnowali z przedmiotów kultu (obrazów, ołtarzy, budynków sakralnych).
 „Bruegel przedstawił św. Jana wygłaszającego kazanie w lesie. W tle można zobaczyć rzekę, góry i kościół; niektórzy słuchacze mają ubrania w pasy charakterystyczne dla przybyszy z Bliskiego Wschodu, jednak sceneria i ubrania innych osób wskazują na przeniesienie akcji do Niderlandów z epoki Bruegla. Przedstawienie tematów biblijnych we współczesnej scenerii okolic bliskich malarzowi nie było w owym czasie niczym szczególnym; niekiedy motywom religijnym nadawano też polityczną aktualność.”[8]

fragment Kazania św. Jana Chrzciciela

Bruegel nie namalował tylko prostego ludu, który „prowadzi niemoralny tryb życia” – uwiecznił także tych, którzy cieszyli się dobrą reputacją. Upamiętnił sekretne zgromadzenie religijne ze wszystkimi szczegółami. Grupki osób, szczególnie ich twarze, wzbudzają zainteresowanie widza. Tak na przykład grupa w prawym górnym rogu obrazu, usadowiona nieco wyżej od pozostałych prawdopodobnie przedstawia – ubraną na czerwono – żonę malarza i siedzącą obok - jej matkę. Mężczyzną siedzącym za kobietami miał być sam artysta. Inny badacz rozpoznaje artystę w innej partii obrazu.

Tolnay twierdzi, że portretem artysty jest „sama głowa ponad postacią cygana, prawie zatopiona w tłumie, lecz przyciągająca wzrok czujnym i zatroskanym wyrazem twarzy.”[9] Poniżej znajduje się postać, której cygan wróży z ręki – prawdopodobnie jest to przyjaciel artysty lub zleceniodawca dzieła. Inni dopatrują się w jego zachowaniu ignorancji, czy wręcz wrogości wobec wygłaszającego kazanie. Chiromancja, tj. wróżenie z dłoni była potępiana zarówno przez katolików jak i protestantów. Sami cyganie zaś byli uznawani za persona non grata od czasów Karola V. Bruegel zatem przedstawił aktualne społeczeństwo – zgromadził je i zróżnicował w sposób mistrzowski. Co oznacza postać cygana? Czy nie jest tak, że w tym momencie my mamy zagwozdkę interpretacyjną, a sam artysta umieścił tę grupę, by nadać obrazowi malowniczość? By dopełnić kolorystycznie kompozycję?
Nawrócenie Szawła i Rzeź niewiniątek również poruszają biblijną tematykę i również zostają osadzone we współczesnej artyście epoce. Obydwa przedstawiają czarną postać na koniu – w Niderlandach nowego władcę nazywano Czarnym Albą.

P. Bruegel, Nawrócenie Szawła, 1567


W Nawróceniu Szawła (obraz powstał w rok po „niszczeniu obrazów”) Bruegel osadził akcję w górzystym krajobrazie. Jak pamiętamy – Szaweł był rzymskim oficerem, który miał w Damaszku aresztować chrześcijan. Po drodze jednak usłyszał głos boży, oślepił go błysk światła i powalił na ziemię. Szaweł stał się Pawłem i gorliwym chrześcijaninem. Bruegel zamiast niebiańskiego światła i miasta w oddali przedstawił góry i morze. Znad morza, z włoskiego wybrzeża przez Alpy przybył prześladowca - Alba i jego armia. Postać Alby – czarnego jeźdźca na białym koniu z pewnością widzi upadek Szawła. Morał z tego prosty – artysta wyraża nadzieję, że Alba sam się nawróci w drodze do Niderlandów.

P. Bruegel, Rzeź niewiniątek, 1566

Obraz przedstawia mordowanie chłopców w Betlejem, na rozkaz rzymskiego namiestnika okupującego Judeę – Heroda. Herod, ze strachu przez przepowiednią przyjścia na świat żydowskiego króla, zarządził masakrę dzieci. Bruegel znowu aktualizuje – uwspółcześnia temat. Rzezi przypatruje się „ciemna masa”, którą dowodzi „czarna plama” - brodaty mężczyzna odziany w czerń, na „doświetlonym” brązowym koniu. Z przodu – tak jakby odcinający się od masakry – Filip II – wieśniacy błagają go o litość. Ten zabieg miał odróżnić bezwzględnego dowódcę od habsburskiego regenta.

P. Bruegel, Taniec weselny, 1566

Bruegel bywa nazywany Malarzem Chłopskim – po pierwsze ze względu na jego pochodzenie – urodził się przecież w środowisku wiejskim, po drugie – ze względu na tematykę jego obrazów. W tamtych czasach przestrzeń miejską od wiejskiej dzieliły jedynie mury miasta. Bruegel był pierwszym wielkim portrecistą natury i bacznym obserwatorem ludzkich postaci. Bardzo często, wraz ze swym przyjacielem Hansem Franckertem, chodził (ubrany, rzecz jasna, po chłopsku – by nie wyróżniać się zbytnio) na wieś. Uczestniczył w jarmarkach i chadzał na wesela, przedstawiając się jako członek rodziny. Na wesela się wpraszał, ale zawsze składał życzenia i ofiarowywał prezent. Tam zajmował się obserwowaniem. Patrzył jak towarzystwo je, pije, tańczy, skacze i wzajemnie się adoruje. „Znał się doskonale na sztuce malowania tych wieśniaków i wieśniaczek w ich chłopskich lub innych strojach, na przedstawianiu ich prostackiego wyglądu i pewnej ociężałości w tańcach, zabawach, postawie i manierach. Miał niezawodną rękę w rysowaniu ludzi, a ponadto robił z natury piękne i czyste szkice piórem otaczających go krajobrazów.”[10] Bruegel kochał wieś, przez co nie wpisywał się w kanony ówczesnych pracowni malarskich, które zalecały odwołanie do wzorców włoskich. Przydomek Boeren Bruegel – Bruegel Chłopski lub Bruegel Zabawny sprawił, że na długo genialny artysta był rozpatrywany przez pryzmat ludycznej powierzchowności. Bruegel nie spoglądał na chłopów z góry – raczej traktował ich w charakterze człowieka nieskażonego, w stanie czystym – obnażonym. Praca była ich obowiązkiem, dawała im chleb - była ciężka, wystawiona na zmienność przyrody i warunków atmosferycznych – ale mimo tego, mimo swoich trosk mieli oni czas na małe i wielkie radości. „W repertuarze dzieł o tematyce chłopskiej Bruegel dał początek nowemu gatunkowi malarskiemu, malarstwu rodzajowemu. (…) Dzieło, jeśli wchodzi w zakres malarstwa, jest nim w najszerszym znaczeniu tego terminu, pozostając jednocześnie w zgodzie z tematem, ale nie na jego usługach.”[11] Ilustracją tego jest Taniec weselny. Z lotu ptaka przedstawiono kompanię wieśniaków, którzy bawią się na weselu córki jednego z nich. Bruegel przedstawił w sposób skondensowany tłum kobiet i mężczyzn, skupionych w podgrupach. Piją, rozmawiają, tańczą przy dźwiękach dud, całują się. W Kazaniu św. Jana Chrzciciela mieliśmy do czynienia z „przebudzeniem ducha” – w tym wypadku artysta przeciwstawia wzniosłej atmosferze wybuch radości i obudzenie zmysłów. Panna młoda została przedstawiona w środku kompozycji z rozpuszczonymi włosami. Widok z góry pozwala na wykorzystanie największej ilości przestrzeni, a rozłożenie ruchu na składowe potęgują poczucie rytmu. Taniec weselny nie jest zwykłym przedstawieniem zabawy – chodzi o coś więcej niż syntezę czy panoramę życia wiejskiego. 

fragment Tańca weselnego, 1566

Bruegel przedstawia wszystkie zachowania ludzkie, z którymi można się spotkać na weselu – nie wyłączając również tych aspektów seksualnych, co podkreślają trzej panowie na przedzie z „uwydatnioną męskością”. Króluje płodność i reprodukcja. „Bruegel namalował towarzystwo pełne niekontrolowanej witalności, dodając wiele realistycznych detali: korona panny młodej została powieszona na tkaninie z tyłu, przed nią na stole zbierane są pieniądze, po lewej stronie kopie się rowy, na krawędzi których weselnicy zasiadają do jedzenia.”[12] Witalność chłopska nie pochodzi z umysłu – głowy a z ciała (chciałoby się rzec – z brzucha).

„W czasach Bruegla europejscy malarze poruszali zazwyczaj tematykę religijną i klasyczną. Obejmowało to sceny biblijne, wielokrotne przedstawienia Jezusa na krzyżu, a w państwach katolickich sceny Wniebowzięcia Marii Panny i sceny męczeńskie, obok herosów oraz bogów greckich i rzymskich. Wenus i Amor lub Adam i Ewa stali się ulubionymi tematami malarzy od Cranacha do Tycjana, gdyż dawały one możliwość przedstawiania pięknych ciał. Trzecią grupę tematyczną stanowiły portrety wysoko postawionych osób oraz autoportrety. Na tych obrazach można było zobaczyć typowe pałace, miasta lub ratusze, innymi słowy, wspaniałe gmachy, a nie żadne gospodarstwa, kryte strzechą chaty czy wiejskie domostwa, które przywoływałyby na myśl ciężkie życie na wsi.”[13] Bruegel malował pejzaże, w których osadzał postacie chłopów. Czerpał inspirację z codziennego życia ludu (np. ilustrował przysłowia) oraz z Biblii. Malował stylem prostym, zdarzało się, że nawiązywał ikonograficznie do stylu Boscha. Gdy Bruegel malował wioskę, prawie zawsze przedstawiał kościół i cmentarz. Podkreślał przez to znaczenie religii oraz wartość społeczną, jaką te miejsca posiadły. Chodziło o spotykanie się ludzi w jednej przestrzeni, pod jednym dachem.


P. Bruegel, Pokłon Trzech Króli, 1564

Bruegel wtapia sceny religijne w krajobraz. Trzykrotnie namalował Pokłon Trzech Króli, jednak żadna z tych prac nie ukazuje wspaniałości stajenki czy idealnych ludzkich postaci, czego od tego typu przedstawień wymagały kręgi katolickie. Pośrodku obrazu Maria trzyma małego, przestraszonego Jezusa na kolanach – jest przygarbiona, nie widać jej całej twarzy (jedno oko jest niewidoczne). Twarze króli mają bardzo ziemskie rysy, ten z prawej strony posiada zbyt jasną szatę i przez to jako pierwszy rzuca się w oczy. Józef, czyli postać za Marią, nie jest zbytnio zainteresowany wydarzeniem, przechyla się w stronę nieznajomego, który szepcze mu coś do ucha. Scena adoracji wtapia się w życie wioski. Bardziej niż podniosłe to wydarzenie jest ciekawe. Przyciąga gapiów niczym wiejski festyn.

P. Bruegel, Procesja na Kalwarię (Droga krzyżowa), 1564

W ten sposób dochodzimy do Procesji na Kalwarię. Układ postaci, specyficzna dynamika i plastyczna ekspresja są w pewnym sensie odzwierciedleniem istniejących już dzieł. Temat jest prosty, choć kompozycja nadal pozostaje złożona.

„Na pierwszy rzut oka widzimy rozległy pejzaż z kilkoma akcentami, ożywionym tłumem postaci; dwie strefy jasne na powierzchni ziemi, po lewej i  po prawej, i toczącą się pomiędzy nimi akcję. Niebo natomiast przechodzi od świetlistej jasności do masy ciemnych chmur – ranek i wieczór – zielone drzewo sąsiaduje z kołem kaźni – życie i śmierć. Po lewej stronie widoczne jest rozświetlone słońcem miasto, a po prawej nieco pustawa przestrzeń. Ze wszystkich tych elementów emanuje uczucie trwania, upływu czasu, które artysta wzmocnił jeszcze dodatkowymi argumentami. 

płaczące niewiasty - fragment Drogi krzyżowej

Na pierwszym planie, po prawej stronie widzimy scenę Opłakiwania, utrzymaną w duchu gotyckim, jakby żywcem wyjętą z XV-wiecznego malowidła. Po co ten anachronizm?”[14] Będzie to rodzaj obrazu w obrazie. Jego zadaniem jest właśnie potwierdzenie stałości i ponadczasowości tematu. „Grupa Opłakiwania zdaje się pozostawać poza główną, tak niecodzienną akcją, która jednak rozgrywa się poza nią… Na pierwszy rzut oka nie sposób odnaleźć w tym obrazie postaci Chrystusa. A jednak jest ona umieszczona w samym środku kompozycji, na skrzyżowaniu przekątnych wyprowadzonych z czterech narożników obrazu. Postać Chrystusa upadającego na kolana unieruchamia na moment podążający za nim od lewej ku prawej tłum. 

Szymon i Estera - fragment Drogi krzyżowej

Ten zadziwiający pochód obecny na kilku planach, posuwający się wieloma drogami, rozdzielony jest na grupki biorące udział w pomniejszych scenach – np. w scenie zatrzymania Szymona Cyrenejczyka – co ma na celu przedłużenie epizodu głównego, samego tematu dzieła, a zarazem zwielokrotnienie owego trwania.”[15] Szymon pochodził z dość dużego miasta w Libii, w północnej Afryce. Mieszkała tam znaczna liczba Żydów, którzy poprzez małżeństwa między Żydami i poganami nawracali się na judaizm. Szymon był ciemnoskórym afrykańskim Żydem. Estera, z wyraźnie zarysowanym różańcem przyczepionym do fartucha, próbuje obronić męża.

Cechą charakterystyczną malarstwa Bruegla nie  jest jedność a wielość. Andre Lhote (malarz i psychoanalityk, autor Traktatu o pejzażu) tak pisał o tym dziele:

„Ten wyjątkowy obraz (ale który z obrazów Bruegla nie jest wyjątkowy?) można zasłaniać >przykrywką< dowolnego formatu: to, co się pod nią ukaże będzie zawsze złożone. Każdy element bowiem jest tak ustawiony, że waz z elementem sąsiadującym stanowi przemyślaną kompozycję, opartą na systemie uzupełniających się kątów (prosty, ostry, rozwarty), krzywych (mniej lub bardziej zamkniętych) oraz form zupełnie pojedynczych. A zatem nic bardziej uporządkowanego, aniżeli to pozorne rozproszenie, pozornie niewybredne i nużące. Ale ta niesłychana wiedza ukrywa się pod zewnętrzną poczciwością; nie jest tak agresywna, jak u wybitnych dekoratorów w rodzaju Botticellego. Widzowie nie przywiązują wagi do ukrytej siły.”[16]

„Kolorystyka obrazu wpływa na efekt całości dzieła i podkreśla nastrój owego trwania, jasne i ciemne plamy kolorów współgrają na całej przestrzeni kompozycji, wzmocnione jeszcze ruchliwymi akcentami czerwieni i czerni ludzkich ubrań. Żołnierze eskortujący Chrystusa i prowadzący ten pochód na Kalwarię mają na sobie czerwone tuniki. W postaciach żołnierzy można upatrywać roode rocx z tamtej epoki, najemników władzy, jednak poprawność ich umundurowania pozostawałaby sprawą dyskusyjną. Czy dzieło zaangażowane w swoją epokę demaskuje ciemiężcę? Czy  opowiada się po  czyjejś stronie?

Artyści mają zawsze tendencję do aktualizowania scen, które tworzą, dostosowując je do gustów sobie współczesnych.”[17] Może tak być, że jest to wyraz koncepcji kompozycyjno-kolorystycznej.

młyn - fragment Drogi krzyżowej


Dzieło obfituje w szczegóły i zawiera sporo elementów, które należy wyróżnić. Po pierwsze – WIATRAK. Jest on dziwnie osadzony na spiczastym wierzchołku skały, góruje nad całą sceną niczym palec wskazujący na niebiosa. Co to symbolizuje? Czy skała jest przeszkodą, którą należy pokonać, by zebrać odżywcze ziarno? Z malarskiego punktu widzenia wiatrak ten jest bardzo istotny, ponieważ tworzy oś dla całej kompozycji, ponadto jest jedynym elementem fantastycznym na obrazie. W obecnych czasach moglibyśmy dostrzec w nim prototyp turbiny wiatrowej, jednak zdaje się, że pełni on bardziej metafizyczną funkcję. Jak już pisałam – dla Bruegla przeważnie nie istniał pejzaż bez kościoła – może na tym obrazie tę funkcję spełnia skała? Autorzy książki „Bruegel” piszą, że budzą się również skojarzenia z „młynkiem modlitewnym”, kimś, kto „miele słowa”, z XVI-wiecznym ludowym porzekadłem „jak wiatr powieje”.

handlarz - fragment Drogi krzyżowej

„Na osi spiczastej skały, na pierwszym planie dostrzegamy dziwną postać; siedzi odwrócona do nas plecami i zdaje się obserwować rozgrywającą się scenę. Pokaźny plecak wskazuje na wędrownego kupca, handlarza, który, być może, oprócz towarów rozpowszechnia idee Reformacji. Skoro handlarz patrzy na Chrystusa, a Matka Boska, która mogłaby tu uosabiać kościół katolicki, odwraca się od męczeństwa swojego syna, czy w takim razie Bruegel opowiadałby się po stronie zwolenników Reformacji? 

P. Bruegel, Wędrowny Handlarz okradany przez małpy

Skoro tak, to dlaczego ośmiesza tego samego propagatora swoich idei w swojej rycinie Wędrowny Handlarz okradany przez małpy, opublikowanej przez Cocka w 1562? Czy dlatego, ze temat był popularny i zabawny? Być może jest to jeden z powodów.

W obrazie tym brak zatem ciągłości i komunikatywności. Ale aluzje do problemów tamtych czasów, do idei i do faktów są oczywiste. Postacie z Drogi Krzyżowej to ludzie współcześni malarzowi; przekształceni w gapiów, idą, rozglądają się, kłaniają zdejmując czapki z głów, ale ten szacunek okazują nie Chrystusowi , lecz przedstawicielom władzy, jadącym konno. Niektóre postacie pokazane są w postawie pełnej bólu lub nieszczęścia. Cztery kobiety stojące za grupą z Matką Boską, wyrażają swoją rozpacz wobec dramatu, który obserwują. Lamentujące i zapłakane zbliżają się pod względem malarskim do kobiet z pierwszego planu, co wydaje się osłabiać pierwotną interpretację obrazu skierowaną przeciwko katolicyzmowi. 

Bruegel pod drzewem śmierci, fragment Drogi krzyżowej

Na prawo od grupy kobiet, tuż przy krawędzi obrazu, widocznych jest dwóch mężczyzn, stojących pod pniem śmierci zwieńczonym złowrogim kołem, zdecydowanie odcinających się od grupy gapiów. Pierwszy uzewnętrznia swoją rozpacz, a zarazem wściekłość ściągniętymi rysami twarzy i zaciśniętą pięścią; drugi ze złożonymi dłońmi obserwuje rozgrywający się dramat z większym spokojem. Te dwie wyraziste postacie zdają się uosabiać szok spowodowany wydarzeniami, ludzki gniew i wiarę człowieka głęboko wierzącego. Niektórzy dopatrują się w rysach drugiego mężczyzny autoportretu malarza.”[18]

kadr z filmu L. Majewskiego Młyn i krzyż

Film „Młyn i krzyż” został zaplanowany jako spoiwo łączące pasję Chrystusa z cierpieniem reprezentantów Flandrii, która w tym czasie ciemiężona była na gruncie polityczno-religijnym przez Hiszpanów. Oprawcy są doskonale widoczni za sprawą czerwonych uniformów – to oni inicjują akcję, dzięki nim mamy świadomość rzeczywistości XVI-wiecznych Niderlandów, rzeczywistości m.in. prześladowań heretyków, których innowierstwo oceniane jest „na oko”. Rutger Hauer, wcielający się w postać Szekspira Flandrii, prezentując szkice towarzyszące powstawaniu dzieła, wyjaśnia kto jest kim i motywuje umiejscowienie grup postaci w obrazie. Pomimo tego, że wraz z bankierem i kolekcjonerem obrazów (w tej roli Michel York) wchodzi w malarską rzeczywistość swego dzieła – nie ingeruje w fabułę (co najwyżej nanosi pewne drobne poprawki, ustawia aktorów, zmienia ułożenie szaty,  niczym fotograf i stylista w jednym) – nawet jeśli miałoby to powstrzymać człowieka (Judasza) przed samobójstwem, obronić katowanego (Jezusa), wstawić się za żywcem grzebaną kobietą. To tak, jakbyśmy cofnęli się w czasie i, jako duchy, obserwowali świat. Jesteśmy naocznymi świadkami wydarzeń, poznajemy przyczynę zajścia, bohaterów biorących w nim udział, ale jesteśmy bezradni. Ponieważ jesteśmy niewidzialnymi postaciami z przyszłości – nikt nas nie dostrzega; ponieważ jesteśmy istotami niematerialnymi – nic fizycznie nie jesteśmy w stanie zrobić. Jesteśmy i pozostaniemy biernymi obserwatorami tragicznych wydarzeń.

Początkowo prezentowane nam są sielankowe sceny – nastaje dzień, ludzie budzą się w chatach, wstają ze swoich zgrabnie umoszczonych legowisk, spożywają posiłek, ubierają się i udają do pracy. Specyficznie przedstawiona jest rodzina i dom młynarza – mężczyzna budzi żonę i śpiących w tej samej izbie współpracowników.

Wszystko odegrane jest w milczeniu, każdy zna swoją funkcję – młynarz sprawdza mąkę, z której powstanie chleb, kobieta krząta się po pomieszczeniu, wykonując swoje domowe zadnia, chłopiec – czule obudzony kopniakiem – wychodzi po stromych, wręcz ciągnących się w nieskończoność schodach, by na ich szczycie rozpiąć na skrzydłach wiatraka płótno i wprawić w ruch młyn. Takie przedstawienie schodów kojarzy się z drabiną Jakuba[19] (i jej późniejszej malarskiej reprezentacji, np. za sprawą
Williama Blake’a).

Rycina Drabina Jakubowa czeskiego rysownika i grawera Václava Hollara

Idąc tym tropem – schody stają się łącznikiem dwóch światów, stanowią pomost między ziemią a niebem. Kolejny trop tkwi w zdaniach, które Jakub wypowiada:  

Jeżeli Pan Bóg będzie ze mną, strzegąc mnie w drodze, w którą wyruszyłem, jeżeli da mi chleb do jedzenia i ubranie do okrycia się i jeżeli wrócę szczęśliwie do domu ojca mojego, Pan będzie moim Bogiem. Ten zaś kamień, który postawiłem jako stelę, będzie domem Boga. 

Czy to możliwe, by podstarzały mężczyzna, doglądający wewnętrznych mechanizmów, związanych z wypiekiem chleba był biblijnym Jakubem, a jego młyn domem Boga? Sam Bruegel bezpośrednio porównuje go do Boga, który wszystko z góry obserwuje i zaopatruje swe owieczki w pokarm. O tym, jak ważny jest to prowiant, świadczy zachowanie ludności – każdy odnosi się do chleba z szacunkiem: w ramach przedjedzeniowej modlitwy dotykają bochenkiem swych czół, jedna z kobiet wkłada go sobie pod bluzkę i przez chwilę niesie, niczym jeszcze nie narodzone dziecko. Szacunek do chleba jest równoznaczny z szacunkiem do ludzkiej pracy.


W tradycji polskiej od najdawniejszych czasów chleb uważano za dar Boży, i to zarówno chleb szlachetnego gatunku jak i np. chleb z grubo mielonej, „razowej” mąki żytniej. W czasach głodu objętość chleba zwiększano dodając do ciasta plewy, otręby, masę z gotowanych ziemniaków, a także różne ziele: perz, lebiodę, komosę, pokrzywy, a nawet popiół drzewny. W domach chłopskich pieczono i jadano głównie placki, pierogi i podpłomyki. Staropolski obyczaj, przechodzący z pokolenia na pokolenie i respektowany w jeszcze wielu domach zachowujących tradycję, nakazywał niezwykłe poszanowanie chleba. Pod żadnym pozorem nie wolno go było marnować, dopuścić do zepsucia, pleśnienia, wyrzucać do śmieci itp., aby nie wzbudzać gniewu Bożego i nie ściągać na siebie kary Bożej. Znane powiedzenie: „Jak ludzie chleb marnują, Bóg pokarze, będzie głód, jak wyrzucają jedzenie – będzie wojna”. [20]

Chleb nasz powszedni, tak mówimy o nim w modlitwie. Kogoś, kto nas zatrudnia lub wspomaga nazywamy chlebodawcą. Norwid pisał: Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów Nieba – tęskno mi, Panie!

Wracając jednak do Jakuba: Jakub zobaczył bramę niebios, a ta – wg wierzeń semickich - jest połączeniem między kosmicznymi sferami i wyznacza środek świata.  Niezależnie w kogo wciela się zarządca młyna - czy funkcjonuje jako reinterpretacja motywu Deesis i zastępuje Jana Chrzciciela, czy jest trzecim (oprócz Jana i Marii) pośrednikiem, czy też jest Pankratorem – władcą i sędzią wszechświata – młyn jest symbolicznym miejscem świętym, idealną harmonią. Króluje nad miastem, „spogląda” na nie ze skały, która swym majestatem przypomina mitologiczną górę Olimp. Wracając jeszcze do wspomnianej harmonii – na górze panuje skupienie i koncentracja na zadaniu a cisza może zostać jedynie zmącona mechanizmami, które poruszają gigantyczną drewnianą konstrukcję za sprawą zębatek i kół. Czas płynie niespiesznie, lecz pracowicie. Głos ludzki zmąciłby harmonię i doprowadził idealną równowagę do zachwiania – stąd pracownicy milczą. Pierwsze kadry dotyczące wnętrza młyna i pierwsze dźwięki z nimi związane przywiodły na myśl „Ucieczkę skazańca”  Roberta Bressona. I w tym fragmencie i we wspomnianym filmie, choć motywacja jest bezsprzecznie odmienna, bohaterowie żyją w świecie dźwięków, odgłosów, stukotów. Najdobitniej jest to pokazane, gdy chłopiec wychodzi (w wielkich i ciężkich drewnianych chodakach) po pnących się w górę schodach – do stukotu dochodzi echo i mamy wrażenie bytowania w przestrzeni gigantycznej studni. Praca wiatraka na szczycie pełni również rolę pilota do telewizora z „Funny Games” Michaela Haneke – dzięki niemu możemy włączyć „pauzę”. Zatrzymanie wiatraka jest sprzężone z zatrzymaniem czasu (jedynie dzieci i zwierzęta pozostają z tego „obowiązku” zwolnione). Ludzkość uzależniona jest od cyklu wyznaczanego przez młyn, a ten od kaprysów pogody. Życie w zgodzie z naturą staje się zatem synonimem życia harmonijnego, spokojnego i uporządkowanego.

gra w kości - kadr z filmu
 
A co jeśli w utopię wkracza element obcy? Uzbrojeni jeźdźcy, z którymi nie sposób walczyć? Jak się zachować? Tłum pozostaje bierny. Reaguje dopiero po zażegnaniu niebezpieczeństwa. Chowa ofiary, opłakuje je – ale nie robi nic, by przeciwdziałać. Godzi się na swój los i z pokorą obserwuje nieszczęście innych. Czy nie tak samo było z Chrystusem? Czy nie pochodził z takiego właśnie tłumu? Jak wspomina jego matka (w roli Marii Charlotte Rampling) – ci sami ludzie, którzy wcześniej słuchali jego opowieści, którzy wiwatowali na jego widok - później krzyczeli, żądając jego głowy. 

"ukołowienie" - kadr z filmu

Niepojęta jest ludzka natura.
Lech Majewski posłużył się iście brueglowskim zabiegiem – odciągnął naszą uwagę od drogi krzyżowej na rzecz elementów (czyt. wydarzeń) innych, teoretycznie mniej znaczących. W obrazie wszyscy patrzą na Szymona, który zostaje zmuszony do pomocy w niesieniu krzyża i odciągnięty od Estery. Pasja znajduje się w centrum - jest w samym środku naszkicowanej przez artystę-filozofa pajęczyny, jednak jej nie zauważamy. Zostaje przed nami ukryta. Szybciej dostrzegamy płaczące niewiasty na pierwszym planie, drzewo śmierci z prawej strony (które w filmie zostaje postawione przez Hiszpanów, by zgotować jednemu z chłopów męczeńską śmierć), odwróconego do nas tyłem grajka (obwoźnego sprzedawcę), jakąś szarpaninę z lewej, czy królujący nad miastem młyn – niż wydarzenie w samym centrum. 

kadr z filmu

Pasja zostaje strącona na plan dalszy. W filmie jest podobnie – podróż na Kalwarię nie jest dominantą, a jedynie jedną z kilku opowiadanych historii. Tym samym zostaje z nimi zrównana. Inne wydarzenia nie są mniej ważne czy warte mniejszej uwagi. Upadek pod krzyżem jest takim samym wydarzeniem jak śmierć żywcem pogrzebanej kobiety i chłopa na kole przymocowanym do wysokiego pala, jak zabawa dzieci, rubaszne igraszki pary wieśniaków z mocno erotycznym podtekstem, proces twórczy artysty, szorowanie podłogi, praca w młynie itd. Zestawienie ofiary Chrystusa z cierpieniem ludu Flandrii zdaje się być (dzięki takiemu zabiegowi) całkowicie uprawnione i naturalne.

Ostatni akcent jest równie ważny – zdaje się, jakby skalny grób Chrystusa miał swe miejsce w „młyńskiej górze” – idąc tym tropem: skała przypominająca górę Olimp jest rzeczywiście „domem bożym” lub „bramą niebios”, która dzięki swym pośredniczącym właściwościom daje możliwość zmartwychwstania. 

P. Bruegel, Sroka na szubienicy, 1568

Pieter Bruegel Starszy zmarł 5 września 1569 roku, dwa lata po wkroczeniu Alby do Brukseli, w roku, gdy opór w Niderlandach przemienił się  w otwarty bunt. Jeden z ostatnich obrazów Bruegla to Sroka na szubienicy. Przez srokę nawiązywał ponoć do plotek, że cieszono by się, gdyby go powieszono. Możliwe również, że przez plotki Bruegel miał na myśli informatorów Alby – system terroru, który opierał się na anonimowych donosach. Szubienica to także polityczne skojarzenia – wieszano kaznodziejów protestanckich. W przeciwieństwie do miecza lub ognia śmierć na szubienicy uważana była za poniżającą. Wyrażenie „tańczyć pod szubienicą” odnosiło się do osoby, która albo nie dostrzegała niebezpieczeństwa albo się go nie bała.


[1] Rose-Marie, Rainer Hagen, Bruegel. Dzieła wszystkie, Taschen, Warszawa 2005, s. 15.
[2] Tamże.
[3] Bruegel, Arkady, Warszawa 2000, s. 249.
[4] Tamże.
[5] Rose-Marie, Rainer Hagen, Bruegel. Dzieła wszystkie, Taschen, Warszawa 2005, s. 7.
[6] Bruegel, Arkady, Warszawa 2000, s. 254.
[7] Tamże, s. 255.
[8] Rose-Marie, Rainer Hagen, Bruegel. Dzieła wszystkie, Taschen, Warszawa 2005, s. 7.
[9] Bruegel, Arkady, Warszawa 2000, s. 255.
[10] Bruegel, Arkady, Warszawa 2000, s. 257.
[11] Tamże, s. 260.
[12] Rose-Marie, Rainer Hagen, Bruegel. Dzieła wszystkie, Taschen, Warszawa 2005, s. 76.
[13] Tamże, s.47.
[14] Bruegel, Arkady, Warszawa 2000, s. 38.
[15]Tamże.
[16] Tamże.
[17] Tamże.
[18] Tamże, s. 42.
[19] Księga Rodzaju 28, 10:  

Kiedy Jakub wyszedłszy z Beer-Szeby wędrował do Charanu, trafił na jakieś miejsce i tam się zatrzymał na nocleg, gdy słońce już zaszło. Wziął więc z tego miejsca kamień i podłożył go sobie pod głowę, układając się do snu na tym właśnie miejscu. We śnie ujrzał drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów Bożych, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół. A oto Pan stał na jej szczycie i mówił: «Ja jestem Pan, Bóg Abrahama i Bóg Izaaka. Ziemię, na której leżysz, oddaję tobie i twemu potomstwu. A potomstwo twe będzie tak liczne jak proch ziemi, ty zaś rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód, na północ i na południe; wszystkie plemiona ziemi otrzymają błogosławieństwo przez ciebie i przez twych potomków. Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz; a potem sprowadzę cię do tego kraju. Bo nie opuszczę cię, dopóki nie spełnię tego, co ci obiecuję». A gdy Jakub zbudził się ze snu, pomyślał: «Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem». I zdjęty trwogą rzekł: «O, jakże miejsce to przejmuje grozą! Prawdziwie jest to dom Boga i brama nieba!» Wstawszy więc rano, wziął ów kamień, który podłożył sobie pod głowę, postawił go jako stelę i rozlał na jego wierzchu oliwę. I dał temu miejscu nazwę Betel. – Natomiast pierwotna nazwa tego miejsca była Luz. – Po czym złożył taki ślub: «Jeżeli Pan Bóg będzie ze mną, strzegąc mnie w drodze, w którą wyruszyłem, jeżeli da mi chleb do jedzenia i ubranie do okrycia się i jeżeli wrócę szczęśliwie do domu ojca mojego, Pan będzie moim Bogiem. Ten zaś kamień, który postawiłem jako stelę, będzie domem Boga. Z wszystkiego, co mi dasz, będę Ci składał w ofierze dziesięcinę»

[20] http://www.targi-chleba.pl/sdnichleba.php

11 komentarzy:

  1. Czesc, piszę do Ciebie bo chciałam się dowiedzieć z jakiego źródła pochodzi zamieszczony przez Ciebie na blogu cytat „W czasach Bruegla europejscy malarze poruszali zazwyczaj tematykę religijną i klasyczną. Obejmowało to sceny biblijne, wielokrotne przedstawienia Jezusa na krzyżu, a w państwach katolickich sceny Wniebowzięcia Marii Panny i sceny męczeńskie, obok herosów oraz bogów greckich i rzymskich. Wenus i Amor lub Adam i Ewa stali się ulubionymi tematami malarzy od Cranacha do Tycjana, gdyż dawały one możliwość przedstawiania pięknych ciał. Trzecią grupę tematyczną stanowiły portrety wysoko postawionych osób oraz autoportrety. Na tych obrazach można było zobaczyć typowe pałace, miasta lub ratusze, innymi słowy, wspaniałe gmachy, a nie żadne gospodarstwa, kryte strzechą chaty czy wiejskie domostwa, które przywoływałyby na myśl ciężkie życie na wsi.”[13] niestety nie wyświetlił mi się przypis a piszę właśnie pracę licencjacką w której m. in. piszę o samym Bruegelu i analizuje obraz "Droga na Kalwarię", byłabym Ci bardzo wdzięczna za tą informację
    bo tak między nami mam mały problem ze znalezieniem informacji na temat sposobów przedstawiania scen pasyjnych do XVIw.

    pozdrawiam
    Karolina Misiowiec z Olkusza
    saturniada@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć,

    ten cytat pochodzi z książeczki "Bruegel. Dzieła wszystkie":

    Rose-Marie, Rainer Hagen, "Bruegel. Dzieła wszystkie", Taschen, Warszawa 2005, s. 47.

    Na maila prześlę Ci zdjęcie tej strony.

    Pozdrawiam,
    AW

    OdpowiedzUsuń
  3. Saved as a favorite, I really like your web site!

    My web-site: das beste zum abnehmen

    OdpowiedzUsuń
  4. This is a topic that is near to my heart... Cheers! Where are your contact
    details though?

    Review my blog post: abnemen schnell

    OdpowiedzUsuń
  5. This is a topic that is near to my heart... Cheers! Where are your contact details
    though?

    Here is my blog post; abnemen schnell
    my page :: naturprodukte zum abnehmen

    OdpowiedzUsuń
  6. Awesome blog you have here but I was wondering if you knew of any forums that cover the same topics discussed in this article?
    I'd really love to be a part of group where I can get feedback from other knowledgeable individuals that share the same interest. If you have any suggestions, please let me know. Many thanks!

    Stop by my web page - deutsch sprachkurs münchen

    OdpowiedzUsuń
  7. What's up, this weekend is pleasant in favor of me, as this point in time i am reading this wonderful informative paragraph here at my residence.

    Feel free to visit my webpage; frühstück steinzeitdiät

    OdpowiedzUsuń
  8. WOW just what I was searching for. Came here by searching for
    clubpogo com

    My weblog :: wordpress grundlagenkurs
    My site > learn about wordpress

    OdpowiedzUsuń
  9. Quality articles or reviews is the key to be a focus for the
    visitors to pay a visit the web site, that's what this web page is providing.

    My web site ... glutenfreie Lebensform

    OdpowiedzUsuń
  10. Hi! This is my first visit to your blog! We are a team of
    volunteers and starting a new initiative in a community in the same niche.
    Your blog provided us useful information to work on.

    You have done a marvellous job!

    My web page steinzeit ernährung

    OdpowiedzUsuń