sobota, 21 stycznia 2012

Reklamy aborcji w telewizji


W brytyjskiej telewizji ukazała się reklama dotycząca przerwania ciąży. Samo słowo "aborcja" nie pada bezpośrednio. Organizacja Marie Stopes International zajmuje się zdrowiem seksualnym - posiada 9 klinik w Wielkiej Brytanii, które świadczą pomoc kobietom rozważającym usunięcie ciąży (co roku przeprowadza 1/3 wszystkich zabiegów przerywania ciąży wykonywanych na Wyspach).


W 30-sekundowym spocie powtarza się pytanie "Are you late?" (rozumiane jako - "Czy spóźnia ci się okres?") na tle zatroskanych kobiet, a jego finałem jest informacja o gorącej linii Marie Stopes International. 

Brytyjskie prawo aborcyjne jest uważane za najbardziej liberalne w Europie, gdyż zezwala na przerywanie ciąży do 24. tygodnia, jeśli dwóch lekarzy oświadczy, iż zabieg w mniejszym stopniu wpłynie na zdrowie psychiczne bądź fizyczne kobiety niż kontynuowanie ciąży (źródło). W 2010 roku organizacja Marie Stopes po raz pierwszy w brytyjskiej telewizji - na Chanel 4, w przerwie nowego show, który miał przyciągnąć przed ekrany miliony widzów, wyemitowała telewizyjny spot aborcyjny. Za sprawą gorącej linii kobiety mogły uzyskać pomoc - tj. informację o możliwości poddania się, refundowanej przez Narodową Służbę Zdrowia (NHS), aborcji. Wtedy to spot wywołał oburzenie - "Times" donosił o zbulwersowaniu organizacji kościelnych i przeciwników aborcji tym, że wprowadzono ten temat do telewizji. Marie Stopes zręcznie obeszła przepisy zabraniające reklamowania klinik aborcyjnych za sprawą "działalności charytatywnej". Działalność charytatywna nie podlega ograniczeniom reklamowym - usunięcie ciąży było aktem non-profit, bo w całości refundowanym przez NHS. 

Obecnie Brytyjczycy liberalizują prawo medialne. Nowe przepisy wchodzą w życie 30 kwietnia. The Guardian donosi, że za sprawą zmian w ustawie medialnej komercyjne kliniki aborcyjne (nie tylko te działające non-profit) będą mogły wykupować reklamy w radiu i telewizji. Reklamy nie mogą mówić o aborcji wprost - mają oferować "poradę", "informację", "pomoc" w rozwiązaniu problemu. By równowaga została zachowana dopuszczone zostaną na antenę telewizyjną i radiową również reklamy organizacji pro-life.

Marie Stopes International również (za sprawą strony internetowej) promuje się w Polsce. Podaje informację o numerze telefonu, pod który trzeba zadzwonić (jeśli nie znamy angielskiego, niech zaufana osoba go wykona za nas) i umówić się na konsultację. Strona Marie Stopes prezentuje metody wykonywanych zabiegów [metoda farmakologiczna, czyli pigułka aborcyjna (do 9 tygodnia ciąży) oraz metoda chirurgiczna (do 24 tygodnia ciąży)]. Jeśli kobieta nie mówi po angielsku najlepiej, by przyjechała z "osobą towarzyszącą", która będzie tłumaczem. Klinika oferuje również pomoc psychologa i pełną opiekę po zabiegu. Koszty aborcji zależą od zaawansowania ciąży (od £450 do £1846). Więcej informacji odnośnie opłat znajduje się tutaj.

Wszystkie kliniki aborcyjne, które udało mi się wyszukać w internecie, oferują zabiegi, które np."polegają na delikatnym odessaniu płodu z macicy", "oczyszczeniu jamy macicy", "Jeżeli ciąża trwa dłużej niż 12 tygodni najpierw rozszerzona zostaje szyjka macicy. Następnie jama macicy oczyszczana jest  przy pomocy specjalnych cążków, a ścianki macicy łyżeczkowane przy pomocy skrobarki". Znalazłam również przełożenie tej "terminologii medycznej" na rzeczywistość (uwaga, materiał jest wstrząsający): http://abortioninstruments.com/
 

2 komentarze:

  1. Zakladając, ze zadaniem każdej reklamy jest nakłaniaie do czegoś, to wypuszczenie takiej reklamy w telewizji źle świadczy o spoleczeństwie. Porada poradą - ale wszyscy wiemy o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę podobnie. Reklama może być traktowana jako współczesna wersja mitu - kiedyś społeczeństwo było przez ich pryzmat badane (i oceniane), za jakiś czas nas (tj, społeczeństwo współczesne) będzie się badało m.in. przez pryzmat reklam (tych, które trafiają do głównego obiegu). Prawda jest taka, że jeśli kobieta jest zdecydowana na przerwanie ciąży, to informacje o klinice znajdzie w internecie. W "Wysokich obcasach" (2009) wyczytałam, że wg statystyk, codziennie w Wielkiej Brytanii 20 nastolatek zachodzi w ciążę - połowa z nich dokonuje aborcji, połowa zostaje najmłodszymi matkami w Europie. Ja widzę w telewizyjnych reklamach aborcji jedno zagrożenie - jej popularyzację, społeczne przyzwolenie na to, by stała się ona nie ostatecznością, a kolejną z metod antykoncepcyjnych. Zamiast inwestować w akcje profilaktyczne, Brytyjczycy wytoczyli najcięższe działa.

      Kiedy w Polsce pojawiły się reklamy środka na wszy (z dołączonym doń grzebykiem, by je można było łatwo wyczesać) od razu pojawiły się głosy protestu. Czy jesteśmy zawszonym społeczeństwem? - pytano. Wniosek z tego prosty, jeśli jakaś reklama trafia do TV, to intuicyjnie wyczuwa się zapotrzebowanie na reklamowany produkt. Gdyby za 100 lat ktoś chciał zbadać polskie społeczeństwo w pierwszym 10-leciu XXI wieku i wziął na warsztat reklamy - mógłby (na podstawie takiego środka na wszy) dojść do różnych wniosków...

      Usuń