piątek, 4 listopada 2011

Kim jest artysta?

 
Jak sądzicie, kim jest artysta? Półgłówkiem, który ma tylko oczy – jeśli jest malarzem, uszy – jeśli jest muzykiem, albo lirę na wszystkich szczeblach serca – jeśli jest poetą, albo tylko mięśnie – jeśli jest bokserem? 

Wręcz przeciwnie, jest równocześnie istotą polityczną, bez przerwy czujną na wydarzenia tego świata – rozdzierające, namiętne lub spokojne, istotą, która w swym całokształcie formuje się na ich podobieństwo. 


Czyż można pozostawać obojętnym wobec życia innych? I na mocy jakiegoż to wygodnictwa miałoby się prawo zamykać w wieży z kości słoniowej i odrywać od życia, którym nas ludzie tak hojnie obdarzają? 
Nie, malarstwo nie jest po to, aby zdobić mieszkania. Jest narzędziem wojny, natarcia i obrony przed wrogiem. [1]

Wbrew pozorom, bardzo często artystom – malarzom odmawia się człowieczeństwa. Wiele mówi się o ich talencie i niebywałym pięknie ich artystycznych wytworów, jednak zapomina się, że – pod warstwą farby czy pasteli – kryje się o wiele większa idea niż „bycie ładnym” i „zdobienie (czyjegoś) mieszkania”. Opinię Picassa należałoby wyjaśnić – sztuka nie tylko jest narzędziem „wojny, natarcia i obrony przed wrogiem” – a przynajmniej nie w ich dosłownym znaczeniu. Artysta przelewa na płótno czy papier własne przemyślenia, opinie, wyraża siebie za pomocą plamy i sposobu budowania nastroju. Prezentuje nam ideologię dominującą w danym czasie, opowiada historię, która nigdy nie jest obiektywna. Nie wszystko musi zostać powiedziane wprost, byśmy dostrzegli pewne luki do wyjaśnienia. Nadal posługując się słowami Picassa – artysta nie jest półgłówkiem, jak każdy człowiek posiada pewne zaplecze ideologiczne (światopoglądowe) czy moralne. Ma swoje przyzwyczajenia społeczne, znajomych, z którymi nie zawsze się zgadza, rodzinę, z którą czasami chciałby się tylko fotografować. Artysta również nas nie traktuje jak półgłówków, bo liczy na to, że jako obserwatorzy – luki przez niego zostawione wypełnimy. Przed odbiorcą dzieła sztuki kryje się wielkie zadanie do wykonania. Ta rzucona rękawica skłania nas do głębszego namysłu nad istotą dzieła sztuki i sprawia jednocześnie, że czujemy się przez artystę wyróżnieni – dostępujemy pewnej tajemnicy. Tajemnicy sztuki. 



[1] E. Grabska, H. Morawska "Artyści o sztuce. Od van Gogha do Picassa", PWN, Warszawa 1977, s. 546.
Tę krótką wypowiedź dołączono do wywiadu, który przeprowadził z Picassem S. Tery dla "Lettres Francaises", 1945, nr 24. 

2 komentarze:

  1. Wydźwięk twojej notki zgadza się idealnie z moim spojrzeniem na artystów, czy innych wielkich tego świata. Zawsze przede wszystkim widzę w nich człowieka, ze wszystkimi jego niedostatkami, obiążeniami itd. (zalet także nie pomijam, ale one wychodzą głownie przez ogląd jego dzieła). Dlatego też nie jest w stanie zachwiać gruntownie moim uwielbieniem czy podziwem dla nich jakaś plotka, skandal czy inne odbrązowianie ich pomników. Ponieważ wiem, że są oni przede wszystkim ludźmi, a dopiero później artystami.
    Nie wyobrażam sobie tychże jako istot oderwanych od życia na Ziemi, tu i teraz w jakim przyszło im istnieć. Bo tak jak powiedział w jednym ze swych wywiadów Soderebergh; "Jedyna trwała wartość sztuki polega na tym, że obcując z nią, czlowiek czuje, że nie jest sam. To jedyny moment, w którym cichnie groza samotności, gdy możemy przez sekundę poczuć, że jest ktoś, kto czuje i myśli podobnie jak my".
    Czy to nie najprostsze, a jednocześnie najpiękniesze określenie, kiedy mamy do czynienia z dziełem, ktore możemy nazwać sztuką? Ja bym dodała jeszcze od siebie, że gdy z nią obcujemy, nie tylko czujemy więź z kims kto czuje i myśli podobnie jak my, ale czujemy także nieprzerwaną ciągłość i więź z tymi którzy już odeszli.
    Oczywiście, zadaniem artysty jest poszukiwanie nowych doznań, badanie odbiorcy, jego wrażliwości, a może dokładniej granic, jakie można w sztuce przekroczyć. Dla niektórych tą granicą będą to ludzkie fekalia, albo zwłoki, ale takie eksperymenty mają zazwyczaj krótkie nogi, bo odbiorca nie wyczuwa w nich żadnej więzi duchowej z nadawcą (jedynie więź fizjologiczną - a to żadna filozofia), takie dzieła na odległość śmierdzą tylko chęcią szokowania. A my, jak odbiorcy, nie możemy z siebie robić kretynów, być pośmiewiskiem dla tzw. "artystów" i łykać wszystko, co nam podadzą, bezkrytycznie, popijając to lampką szampana.
    W GW wyczytałam właśnie, że w jakimś niemieckim muzeum sztuki współczesnej sprzątaczka niechcący zniszczyła dzieło pewnego artysty (nieżyjącego już na jego szczęście). Dzieło nazywało się "Gdy woda kapie z sufitu" a polegało ono na tym, że artysta wyhodował na ścianie jakiś nalot, czy grzyb pochoądzący z wilgoci. Nazwał to instalacją (jakie to bezpieczne słowo),nadał temu odpowiedni, nie wysilając się nawet zbytnio, tytuł i uznano to za dzieło. Niestety, "plebs" się nie poznał na jego wrażliwości i w swej nadgorliwości i niemieckim zamiłowaniu do porządku dzieło zmył brudną szmatą. Przypuszczam, że tym razem powiedzenie "dzieło sięgnęło bruku" nie znajdzie w tym przypadku pokrycia w przyszłości i pójdzie w niepamięć ludzkości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poprzez sztukę można w prosty sposób się dowartościować, bo każda rozwiązana (nawet połowicznie) zagadka daje satysfakcję ;) A każdy artysta (bez względu na epokę) jest takim Edwardem Nashtonem "Człowiekiem-Zagadką", Nigmą ("Batman Forever", 1995) ;) Masz rację - wytwarza się niesamowita więź na linii artysta - dzieło - odbiorca i jest ona dla nas motorem napędowym do wzięcia udziału w kolejnych estetycznych przygodach.

    ;) tak, słyszałam o sprzątaczce i jej wyczynie w jednym z muzeów w Dortmundzie :) Martin Kippenberger się w grobie przewraca... Też dziwne, że ludzie nie uczą się na błędach - w telewizyjnych wiadomościach słyszałam, że nie jest to pierwszy incydent z nadgorliwą sprzątaczką - a to któraś pozbawiła instalację worka śmieci, inna umyła szklanki i opróżniła popielniczkę, ktoś w Duesseldorfie usunął masło ze ściany (tj. dzieło Josepha Beuysa)...

    ;) Sprzątaczki znają się na sztuce! Wiedzą, że rozpuszczalnikiem nie należy czyścić obrazów olejnych, ale worek ze śmieciami (O zgrozo! Leżący na środku galerii!) należy natychmiast wyrzucić! :)

    OdpowiedzUsuń