niedziela, 13 listopada 2011

Amelia z Krainy Czarów w reklamie Crédit Agricole

© Xavier Allard - Fotolia.pl
Juliette Binoche w ramach kampanii „Prosto i z sensem”, przygotowanej przez NestPoint i MEC, reklamuje wchodzący na polski rynek bank Crédit Agricole. Hasło reklamowe nawiązuje do francuskiego porzekadła „Le bon sens a de l’avenir”, które dosłownie znaczy: „Zdrowy rozsądek ma przyszłość”. Akcja trwała od 18 października do 13 listopada i była zakrojona na szeroką skalę (i zasięg): obejmowała telewizję (dwa różne spoty w TVP 1, TVP 2, TVP Info, TVN, Polsacie i kanałach tematycznych TVN i Polsatu), radio (Radio ZET, RMF FM, Radio Eska, Trójka i rozgłośnie Agory), prasę („Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”, dzienniki regionalne, „Polityka”, „Uważam Rze”, „Newsweek”, „Wprost”, „Viva!”, „Twój Styl” i „Pani”) oraz outdoor (ponad 250 tablic 6x3 i nośniki wielkoformatowe w największych miastach) - źródło.


Życiowym zadaniem Amelii Poulain była, niczym prometejska, chęć niesienia ludzkości dobra i szczęścia. Tym razem - zamiast Audrey Tautou widzimy Juliette Binoche, w tej specyficznej dla  filmu Jean-Pierre Jeuneta poetyce. W reklamie - podobnie jak w filmie - drobiazgowa narracja, przepełniona ironią i ścieżka dźwiękowa wprowadzają nas w opowieść. Film prezentował dobre uczynki Amelii - od znalezienia właściciela starego metalowego pudełka ze skarbami po odnalezienie własnego szczęścia. Bohaterka znajdowała przyjemność w drobnych rzeczach - wkładając rękę do worka ze zbożem czy puszczając kaczki nad kanałem Saint Martin. Binoche (dojrzała kobieta o dziecięcej duszy) w reklamie mówi o tym co lubi - a lubi rzeczy proste - czekoladę, miny zwycięzców, szczerość, sprawiedliwość. Nie lubi pustych obietnic, małego druczku, nieuczciwości i małych banków, które opowiadają bajki. Nowy bank ma być "prosty" w obsłudze i merytorycznie "sensowny" - nie będzie w nim miejsca na "skomplikowany język", który może prowadzić do nieporozumień, wszystko będzie się odbywało sprawiedliwie i uczciwie, bez bajkopisarstwa.



Mówi się , że Amelia w 2001 roku stała się nowym symbolem Francji. W ciągu pierwszych siedmiu tygodni wyświetlania, film obejrzało ponad sześć milionów widzów. Dostał niemal wyłącznie entuzjastyczne recenzje. O filmie dyskutowali intelektualiści, krytycy, a nawet politycy, którzy dostrzegli w nim klucz do zrozumienia francuskiej duszy. Ginette Vincendeau, "Sight and Sound" 2001/8 - źródło. Nie bez znaczenia jest fakt, że do prezentacji francuskiego banku została zatrudniona Juliette Binoche i nie bez znaczenia jest film, do którego aktorka stylistycznie nawiązuje.

4 komentarze:

  1. Tylko, czy to jeszcze kogoś rusza? Te obietnice bankowe? Nawet jeśli mają się kojarzyć z kimś tak pozytywnym jak Amelia? Wątpię. Nie w obecnym czasie. A w ogóle to już jest nudne, angażowanie gwiazd ekranu światowego formatu, które absolutnie nie muszą korzystać z tego typu form oficjalnej lichwiarskiej pomocy. Banderas, Depardieu, teraz Binoche, raczej wzbudzaj uśmiech politowania, a nie radości, że oto znowu odkryliśmy kolejny, jakże przyjazny bank dla naszej kieszeni.

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja uważam przeciwnie niż poprzedniczka :))
    odwoływanie się do stereotypów popkulturowych tylko ma sens we współczesnym świecie- globalne symbole i etykiety będa zrozmiałe dla najmniej wymagajacych odbiorców- to właśnie o nich ta cała batalia!

    pozdr

    OdpowiedzUsuń
  3. ==> babka filmowa

    To prawda - wykorzystanie kolejnej wielkoformatowej gwiazdy jest nudne, ale - z drugiej strony - marketingowo skuteczne ;) Wydaje mi się, że tego typu reklamy albo opierają się na everymanach - tych " Janach Kowalskich", którzy borykają się z podobnymi problemami co my, albo na ekspertach - bankierach, którzy radzą gdzie wziąć kredyt, jakie raty i ile czasu będziemy to spłacać, albo wykorzystaniu pozytywnych skojarzeń - w tym wypadku Amelii. Dla każdego coś miłego ;) Tutaj muszę przyznać, że wykorzystanie Juliette Binoche bardzo do mnie przemawia. W reklamie BZWBK Gérard Depardieu jest żałośnie nieśmieszny (gdzieś czytałam, że początkowo miał w tej roli wystąpić Daniel Olbrychski) a Banderas całkowicie zatracił swój osobisty urok. Depardieu wygląda jak dobrze utuczony prosiaczek, a Banderas staje się podstarzałym lowelasem. Myślę, że niektóre gwiazdy kina powinny brać przykład z Grety Garbo...
    Fakt faktem - żaden Kowalski, żadna Binoche, czy na naszym gruncie Szymon Majewski, Mann i Materna, Marek Kondrat, tym bardziej - nieznany mi z nazwiska lider zespołu Feel - nie przekonają mnie do wzięcia kredytu ze względu na reklamę. Myślę, że twórcy tego typu spotów również nie mają co do tego złudzeń. Wydaje mi się, że chodzi tylko i wyłącznie o świadomość marki. O to, by wirtualnie analizując dostępne kredyty w różnych bankach, wpisać w google również "kredyt Crédit Agricole".

    PS. Kurczę, zapuszczam się znowu z pisaniem na blogu ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. ==> byazi

    Tak, Amelia stała się taką stereotypową (czy może bardziej życzeniową lub wyobrażeniową) Francuzką. Miła, słodka, uczynna marzycielka. My chcemy w to wierzyć, chcemy wejść w taką bajeczną rzeczywistość, przenieść się do krainy miłości pachnącej croissantami z charakterystyczną muzyczką w tle. Za sprawą Amelii świetnie się to udaje. Popkultura jest potężną bronią, która - co śmieszniejsze - wymierzona jest w nas - konsumentów. Za jej sprawą możemy się przenieść w symboliczny świat "wyobrażonego", ale też istnieje niebezpieczeństwo, że zatracimy racjonalne poczucie rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń