wtorek, 25 października 2011

Ta dwunastka nie jest parszywa. 20-lecie kalendarzowej tradycji Lavazzy.


Z okazji obchodów 20-lecia wydawnictwa kalendarza Lavazza dwunastu sławnych (i przyczyniających się do kulturalnego rozwoju tej marki) fotografów stanęło po drugiej stronie aparatu.  


Każdemu z dwunastu miesięcy odpowiada wizerunek jednego z dwunastu najsłynniejszych fotografów na świecie. Na kartach kalendarza znalazł się David LaChapelle (w roli króla dżungli), Albert Watson (w knajpce przy Gansevoort 69 z tancerką burlesque), Erwin Olaf (myśliciel wśród surrealistycznych kształtów), Thierry Le Gouès (pracujący w studiu z modelką), Miles Aldridge (wkomponowany w abstrakcyjny kolaż), Marino Parisotto (jako gwiazda wdzięcząca się do roznegliżowanych modelek z aparatami), Eugenio Recuenco, Elliott Erwitt, Finlay MacKay, Mark Seliger (z baletnicą w szybie windy) oraz Annie Leibovitz (siedząca w błocie) i Ellen von Unwerth (świętująca autorka okładki z Valerie van der Graaf ). 


2 komentarze:

  1. pooglądałam sobie wszystkie miesiące, ciekawa jestem który Tobie, które zdjęcie, podoba ci się najbardziej? Mnie chyba sierpień, Mark Seliger z baletnicą. Król dżungli też jest fajny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja stawiam na Styczeń i Luty - uwielbiam Erwina Olafa, a Thierry Le Gouès elektryzuje posągowym ciałem modelki. Ale faktycznie, Sierpień też jest niczego sobie - lubię wysmakowane zdjęcia i magię współgrających ze sobą czerni i bieli.

    OdpowiedzUsuń