wtorek, 18 października 2011

Kobieta na trumnie rozpostarta

Lindner. Trumny, w których wyglądasz jak żywy.

Już kiedyś pisałam o kanibalizmie oka Louisa Vincenta Thomasa (--> link do posta). Niedawno również zwracałam uwagę na berlusconizację polskiej rzeczywistości - z naciskiem na show biznes (Dyktatura obrazu - medialny konkurs piękności). Teraz, przed Świętem Zmarłych, oba te tematy powracają w kolejnej ciekawej odsłonie.



Hans Holbein, Taniec śmierci (źródło)

Firma Linder jest jednym z najwiekszych producentów trumien w Polsce. Branża funeralna jest o tyle specyficzna, że ciężko jest w jej obrębie reklamować produkty i usługi, którymi się trudni. Ciężko jest reklamować "z klasą", tj. nie obrażając przy tym niczyich uczuć (religijnych chociażby). Producenci trumien jednak wychodzą z założenia, że w dzisiejszych czasach nie wystarczy fotografia produktu, który znajdziemy w "sklepowej" ofercie. 

Linder, 2010

Trzeba pójść o krok dalej. Przełamać tabu, nawet jeśli do kultury meksykańskiej (i tamtejszego kultu zmarłych) nam daleko. Wychodzimy jednak z założenia dość oczywistego - człowiek może odmówić sobie wszystkiego z wyjątkiem śmierci... Wiemy już ze średniowiecznego danse macabre, że śmierć jednoczy ludzkość - nie baczy na stan naszych sakiewek, błękitną krew czy wybitne zdolności intelektualne. Wobec Śmierci wszyscy jesteśmy równi, a Jej taniec przypomina nam o marności ludzkiego losu i przemijaniu.

Linder, 2011

By nie było tak poważnie (i upiornie zarazem) - rozkładające się trupy toczone przez robactwo, przerośnięte gady i płazy, zmumifikowane zwłoki ludzkie czy szkielety (które w tego typu przedstawieniach pojawiały się najczęściej) zastąpiono akcentem "miłym dla oka". Alegorie śmierci ustąpiły miejsca roznegliżowanym kobietom. Budzący lęk potwór został udomowiony. 

Linder, 2012

Szkoda tylko, że firma Linder nie wpadła na to sama... Pomysł zaczerpnęła od włoskiego producenta trumien CofaniFunebri, o której pisałam przy okazji mody pogrzebowej. Dla nas - przeciętnych odbiorców pomysł zatrważający, a  Zygmunt Bauman stwierdza ze stoickim spokojem: "takie czasy"*. 

Linder, 2012

Ani to śmieszne, ani estetyczne. A kontrowersja? Budowanie świadomości marki? Tylko po co? Przecież to nie my wybieramy trumny dla siebie czy najbliższych, bo na dzień dzisiejszy domy pogrzebowe zajmują się oprawą uroczystości "ostatniego pożegnania" od początku do końca. Trumna staje się zakupem takim jak każdy inny. Kalendarz - poprzez kobiety prezentujące swe wdzięki - odsyła raczej do erotyzmu związanego z prezentacją oferty rodem z branży bieliźniarskiej niż wskazuje na odwieczne spieranie się dwóch sił pod postacią Erosa i Tanatosa.




* http://wyborcza.pl/1,76842,7691514,Nekro_polo.html#ixzz1b9Emdd31
Zdjęcia z kalendarza pochodzą ze strony: http://www.kalendarzlindner.pl/index.php

5 komentarzy:

  1. "Kalendarz - poprzez kobiety prezentujące swe wdzięki - odsyła raczej do erotyzmu związanego z prezentacją oferty rodem z branży bieliźniarskiej niż wskazuje na odwieczne spieranie się dwóch sił pod postacią Erosa i Tanatosa." Dokładnie, nie ma tu żadnej niepokojącej erotyki, żadnego smutku związanego z odchodzeniem w perspektywie porzuconych ziemskich namiętności, nie ma walki Erosa i Tanatosa, są tylko rozebrane panienki, z pretensjonalnymi minkami, które przysiadły nie wiedzieć czemu na trumnach. Ni przypiął ni wypiął, nie jestem zgorszona, może jedynie tą fotką z obrysowaniem jakoby ofiary zabójstwa, ale zdecydowanie nie podoba mi się ta forma reklamy artykułów pogrzebowych, za pomocą bezmyślnych panienek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nie czuje się tymi przedstawieniami zgorszona, wiem tylko, że zasada decorum została zachwiana. Śmierć nie powinna być (i w naszym społeczeństwie nie jest) tematem tabu. Lubię jednak, kiedy pewne rzeczy zostają przemilczane - bo w pewnych sytuacjach lepiej ugryźć się w język niż powiedzieć o kilka słów za dużo. W tym konkretnym przypadku przedobrzono. Danse macabre przeistoczył się w cheerleading - baraszkowanie ze śmiercią, formę kibicowania jej (pod przywództwem seksownej kobiety). Właśnie - rozebrane panienki i ich "słodkie minki", rodem z Playboya - "ni przypiął ni wypiął". W kalendarzu na 2012 rok okazuje się jakie państwa śmierć zrównuje - ich barwy zostały wymalowane na nagich ciałach modelek... Reszta świata może spać spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. no w sumie ok :))) chociaż ja to się za głowę łapię jak na wiejskim cmentarzu stawiają pomniki jak statki kosmiczne. Ludzie prześcigają się w coraz to dziwniejszych opakowaniach dla swoich zmarłych. Tego się trzeba bać. To powyżej raczej kojarzy mi się z reklamą ciągników z gołymi laskami obok czy też klinkieru czy dachówek z cycatą skwarką obok. Jak bym była starym singlem to bym sobie za wczasu zamówiła tą szmaragdową :)) Chociaż zapewne odbiór ma być rzeczywiście naturalnie dowcipny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a wogóle to-to powinno mieć cos wspólnego z czekoladą?;o

    OdpowiedzUsuń
  5. Po Wszystkich Świętych mam wiele wrażeń ze statkami kosmicznymi ;) Okazało się, że trendem dominującym na pobliskich cmentarzach były grające znicze i, rzecz jasna, sztuczne kwiaty... Jeśli chodzi o grobowce, to tendencja jest jak zwykle prosta - im większy pomnik - tym lepszy. Najlepiej z gigantycznym zdjęciem lub grawerowanym portretem zmarłego...

    OdpowiedzUsuń