sobota, 29 października 2011

Ile Małgorzat potrzeba, by uszyć jeden kożuch?

© Andreas Wolf - Fotolia.com

Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva! przygotował plakat nawiązujących do okrycia wierzchniego, noszonego ostatnio przez aktorkę Małgorzatę Kożuchowską.

Fundacja zainteresowała się aktorką, która parę dni temu, na uroczystości 60-lecia włoskiej marki MaxMara (i 10-leciu polskiego salonu firmy) w warszawskim Centrum Atrium,  prezentowała płaszcz z wielbłąda albinosa. Kożuchowska stwierdziła (w wywiadzie dla Superstacji), że futra są kwintesencją kobiecości. Obrońcy zwierząt doszukują się w ich posiadaniu raczej snobizmu niż realnego podniesienia własnej - kobiecej wartości.

Płaszcz "Anna Karenina" (będący uwspółcześnioną wersją modelu z 1951 roku) z wielbłąda albinosa dodatkowo posiada kołnierz wykonany z futra norek. "Anna Karenina to tylko metafora. Płaszcz, podobnie jak osobowość bohaterki, która stała się inspiracją dla jego stworzenia, jest pełen kontrastów. Mamy tu zarówno siłę, kobiecość, konsekwencję, jak i tajemnicę, która ją otacza" - podkreśliła Elżbieta Powierza, prezes Powierza Family Company, dystrybutora marki w Warszawie. (źródło cytatu)

Prezentowany przez Kożuchowską zestaw to komplet: płaszcz + sukienka z wielbłądziej wełny w  tym samym - jasnobeżowym kolorze. Dół zarówno okrycia, jak i sukienki ozdobiony jest szerokim pasem ze złotego damaszku. Podszewka została wykonana z jedwabiu. Te wszystkie "luksusy" sprawiają, że "Anna Karenina" kosztuje 13 225 zł.

źródło

5 komentarzy:

  1. Na czym polega konsekwencja futra (płaszcza, w czym tkwi jego tajemnica? Duże pole do popisu dla wyobraźni, nie powiem...
    Do futer mam stosunek ambiwalentny, nie miałabym nic przeciwko, gdyby faktycznie zimy były siarczyste, a nie byłoby nic innego, co te futra zastępuje, a tak, po co? Po co obdzierać ze skóry biedne zwierzęta? Wiadomo po co, by zarobić i zaspokić próżność, nie tylko kobiet, ale także mężczyzn, którzy lubią sie ozdabiać eleganckimi damami w drogich futrach. Nie potępiam aż tak strasznie ludzi, tych którzy noszą skóry zwierząt, ale też uważam, że nie jest to potrzebne, sztuczne też wyglądają przepięknie i prawie tak samo jak prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie to rozśmieszyło, bo pamiętam Małgorzatę Kożuchowską z udzielania się dla Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" i czytanej przez nią książeczki z wierszykami "Zwierzęta świata na wesoło". Patrząc na Małgorzatę prężącą się (tj. pozującą) w futrze można stwierdzić, że ma iście rubaszne poczucie humoru...

    http://www.bremo.pl/_var/gfx/51160577111f264b15a36c8e8d85bba1.jpg

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym chciała, aby moje futro było nie tyle konsekwentne, co rezolutne ;) Jak widać, futro może być również tajemnicze... Ważne, aby nie było skryte i zamknięte w sobie. Obrażone - potrafi ugryźć. Płaszcz jest pełen kontrastów - rzecz jasna, bo przecież z niejednego zwierzęcia został stworzony. Jednolity być nie może. Natomiast Małgorzata Kożuchowska nie jest konsekwentna w swych poglądach. Z jednej strony niesie pomoc i udziela się w akcjach dobroczynnych - z drugiej promuje zabijanie zwierząt w celu upiększenia własnej sylwetki. Może to o tego typu sprzeczności chodzi? Sprzeczności natury moralnej?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha! Płaszcz wewnętrznie rozdygotany, zaniepokojony, moralnie rozdarty, z sercem na dłoni... ;)

    Też nie potepiam ludzi noszących futra, bo uważam, że jak kogoś stać, to niech ma. Akt został dokonany - zwierzęta dokonały swego żywota, wiec skoro to już się stało, to aż żal, by ich śmierć poszła na marne. Jeśli komuś nie przeszkadza, ze nosi na sobie rzecz piękną, ale okupioną straszliwym cierpieniem, to jego sprawa. Ja bym nie mogła.

    OdpowiedzUsuń
  5. [*] w takich chwilach wszyscy jesteśmy Mostowiakami [*]

    OdpowiedzUsuń