piątek, 21 października 2011

CALZEDONIA. A jednak się da...


CALZEDONIA jest włoską firmą produkującą rajstopy, skarpetki oraz damskie, męskie i dziecięce stroje kąpielowe. Powstała w 1986 roku w Vallese di Oppeano, a na dzień dzisiejszy - po upływie 25 lat od jej założenia - posiada ponad 1400 sklepów na całym świecie.


CALZEDONIA posiada bogatą ofertę produktową i m.in. tym zyskała sobie uznanie konsumentów. Jej produkty są uniwersalne i zawsze "na topie" zarazem. Zatrudnieni projektanci dbają o to, by bielizna i stroje kąpielowe nie odstawały od światowych trendów. Istotną kwestią jest również odpowiedniość ceny do jakości całego asortymentu. 


Od 10. - 23. października mamy możliwość telewizyjnego (TVP, Polsat, TVN) obcowania ze spotem Mamy nadzieję, że to będzie dziewczynka agencji Saatchi & Saatchi. 30-sekundowy filmik przedstawia narodziny dziecka, dzieciństwo (lekcje baletu), dojrzewanie i emocje z tym związane (pierwsza miłość), dylematy i rozterki (rozmowa kwalifikacyjna) oraz momenty prawdziwego szczęścia (ślub, tj. białe pończoch go symbolizujące). Ścieżka życiowa kobiety została zwieńczona macierzyństwem - wraz ze swoim mężem oczekuje narodzin potomka. Niespieszna narracja została podkreślona przez muzykę Billy'ego Joela She's always a woman to me. Ze spotu wynika, że CALZEDONIA towarzyszyła tej jednej kobiecie przez całe życie, a reklama zachęca kolejne konsumentki, by poszły w jej ślady. Chciałoby się rzec: CALZEDONIA zapewnia płci pięknej szczęście, sukces i życiową stabilizację, a slogan reklamowy wyraża chęć "pomocy". Mamy nadzieję, że to będzie dziewczynka, bo wtedy będziemy mogli się Tobą, droga Mała Klientko, zająć. Spot wyraża nadzieję, że "życie kołem się toczy" i że przyzwyczajenia matczyne (równiez te związane z lojalnością wobec marki) przejdą na córkę.




Kobiecość została w tym wypadku sprowadzona do nóg. Za sprawą różnych akcesoriów bieliźniarskich (pończoszniczych?) została przedstawiona życiowa ścieżka kobiety. Oczywiście, można debatować o kolejnej reklamie, która powiela kobiece stereotypy. Mamy do czynienia z postacią delikatną, ciepłą, otwartą i życzliwą (to wszystko wnioskujemy ze sposobu jej przedstawienia), ale też z postacią, która jest przypisana do konkretnych ("kobiecych") ról społecznych. Jeśli dziewczynka chce chodzić na zajęcia pozaszkolne, to będzie to balet, później się zakocha i wyjdzie za mąż, wcześniej znajdzie pracę w biurze a na koniec urodzi dziecko. Te stereotypowe zarzuty można łatwo odeprzeć - CALZEDONIA od zawsze była bardzo "kobiecą" marką, o czym już świadczy logo - różowy napis na białym tle. Kobiecość (patrząc przez pryzmat bieliźniarski) zazwyczaj kojarzy się z delikatnością, świeżością, czystością, spokojem, stonowanymi - wręcz pastelowymi barwami, z rozmarzeniem czy nawet melancholią. Stereotypy pomagają w tym momencie identyfikacji marki, zatem nie są złe. Każda klientka chociaż w części chciałaby się utożsamić z bohaterką opowieści. Nie chodzi o konkretne zadania i przedstawiane wydarzenia, a o emocje im towarzyszące. Czucie się "bardziej kobieco" może zostać zapewnione przez bieliznę, twierdzi firma. I to może się w niektórych przypadkach sprawdzić...


Gdzieś wyczytałam, że slogan reklamowy tej kampanii w innych krajach nie został dobrze przyjęty. CALZEDONI zarzucono seksizm. Tak. Marce, która niemal w 100% została stworzona z myślą o kobietach, zarzucono to, że nadal o nich myśli? Że się nie przebranżowiła? Nie rozumiem.

Z drugiej strony CALZEDONI z oczywistych względów zależy na dziewczynce... Przynajmniej nie owija w bawełnę: Mamy nadzieję, że to będzie dziewczynka = Mamy nadzieję, że to będzie kolejna nasza klientka.

I jeszcze jedno - CALZEDONIA udowodniła, że można przedstawić (w tym wypadku zareklamować) producenta rajstop i kobiecej bielizny bez roznegliżowanych pań prężących się w niewygodnych acz wyzywających pozach. 


Wielki plus za podejście do tematu z klasą i wizualno - audialnym wyrafinowaniem. 

5 komentarzy:

  1. No właśnie, da się. :) Fajny pomysł z tą nadzieją na dziewczynkę. Bardzo ciepłe są te reklamy. Mnie też się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ymhym - skoro kobieca marka, to i kobieca reklama :) Mnie szczególnie podoba się podejście do tematu, bo akurat branży bieliźniarskiej wybacza się więcej ze względu na specyfikę sprzedawanych produktów. A tu niczego nie trzeba wybaczać ;) Można było pokazać kobietę w samych rajstopach (np. http://www.solostocks.pl/img/rajstopy-bikini-lycra-15-den-130895z0.jpg), a stworzono coś, co się ogląda z przyjemnością, bez zażenowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zawsze znajdzie się grupa ortodoksyjnych feministek które uznają byle co za seksistowskie :)Choc osobiscie nie widzę sensu w przecenianiu wartości moralnej reklam jakichś rajtuz :)Kiedy pewne osoby w końcu zrozumieją że są chwile w ciągu dnia i momenty w życiu kiedy kobiety są, bo chcą być kobietami? Poza tym nic nie jest w stanie zadowolić wszystkich więc jednym się podoba innym nie. Pojmuję że reklama została wystosowana do konkretnej grupy odbiorców ( żeby nie powiedzieć odbiorczyń bo to by było seksistowskie :))które noszą kobiecą bieliznę w łączkę i tyle. A co sądzicie o aktualnej reklamie old spice'a ???????? :DDDDD

    OdpowiedzUsuń
  4. Ortodoksyjne feministki nigdy nie śpią ;)
    Najnowsza reklama Old Spicea to ta z hawajską spódniczką ( http://jaramsie.pl/2k510gk_4t49mu )?

    Wiesz, mnie cała ta seria śmieszy z jednego powodu - parodii dokonanej przez Grovera z Ulicy Sezamkowej :) Podsyłam linka, by nie być gołosłowną:

    http://instytutbenjamenta.blogspot.com/2011/04/edutainment-w-rzeczywistosci.html

    OdpowiedzUsuń
  5. no wlasnie mialam na mysli tą anything is possible- w tv leci dubbingowana- koleś mówił najpierw normalnie a potem zmienili na dziamganie :)

    OdpowiedzUsuń