piątek, 9 września 2011

Szok w kampanii społecznej - czy jest potrzebny?

Słów kilka o kampaniach antynikotynowych.


By pokazać nam uboczne skutki produktu (czy ludzkich zachowań i działań) twórcy reklam bardzo często odwołują się do szoku. Szok powstaje w wyniku gwałtownego zderzenia się naszych przyzwyczajeń, wyobrażeń, racji czy przekonań z innymi (zupełnie różnymi do naszych). Konfrontacja "innego" światopoglądu z "naszym" może mieć wymiar łagodny, jednak w kampaniach społecznych (np. dotyczących zdrowia, bezpieczeństwa, przemocy w rodzinie, ochrony dzieci, pomocy dla zwierząt, ochrony środowiska) przedstawienie argumentów za i przeciw jest rzucaniem grochem o ścianę. 


Do you know how much you really spend on cigarettes?
Powiedzenie, że palenie/aborcja/eutanazja/bicie/picie/ są złe nie wystarcza. Teoretycznie wszyscy wiemy, że (ze względu na normy kulturowe chociażby) powinniśmy się dostosować i przestrzegać pewnych zasad. Zasad stworzonych nie tylko dla naszego dobra. Tylko po co? Większość z wymienionych nas przecież nie dotyczy? 

"Najbliższym" nam zjawiskiem może być palenie papierosów. Wszyscy palacze są oswojeni z paczkowymi ostrzeżeniami: Palenie tytoniu powoduje raka i choroby serca; Palenie tytoniu silnie uzależnia - nie zaczynaj palić; Palenie zabija; Palenie powoduję bezpłodność; Palenie powoduje długą i bolesną śmierć; Palenie tytoniu zamyka naczynia krwionośne i jest przyczyną zawałów serca i udarów mózgu; Palenie poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu; Palacze umierają młodziej; Palenie tytoniu powoduje śmiertelnego raka płuc; Zaprzestanie palenia zmniejsza ryzyko groźnych chorób serca i płuc; Dzwoniąc pod nr telefonu 0801108... uzyskasz pomoc w rzuceniu palenia; itd. 

Tyle teorii. A teraz, czy znacie chociaż jedną osobę, która - na podstawie przedstawionych skutków ubocznych na paczce - rzuciła? Przecież cały czas "ktoś" mówi do nas o naszej śmierci, impotencji, raku, chorobach serca. Nic sobie z tego nie robimy. Jest potrzebny szok.

Dla niektórych szokiem będzie podliczenie rocznych (?) wydatków, które przeznaczają na papierosy.  Świetnie zobrazowała to agencja Master Comunicacao (Sao Paulo, Brazil)  za pomocą "zgaszonej" lodówki i samochodu. Jeśli nie przemawiają do nas przesłanki zdrowotne, to pomyślmy o skutkach materialnych. 

Do you know how much you really spend on cigarettes?

Te dwie odsłony kampanii "Tabaconomia : Calculates Tobacco Costs" są jednak jednymi z nielicznych spojrzeń na temat przez pryzmat pieniądza. Więcej kampanii dotyczy naszego zdrowia i szokuje skutkami ubocznymi palenia, pokazanymi na realnych (żyjących lub kiedyś żyjących) postaciach.
  


Australijski spot, będący częścią kampanii antynikotynowej:


Szokująca kampania antynikotynowa we Francji:



Inne:






Non Smoking Generation:


Papierosy zabijają bardziej:

To, co widzimy kiedy palisz:


Palarnia:


Są łatwiejsze sposoby na popełnienie samobójstwa:


Inne, znalezione w sieci:










5 komentarzy:

  1. Tak, taki szok jest potrzebny, szczególnie w kampanii antynikotynowej, antyalkoholowej, czy antynarkotykowej. Na mnie te zdjęcia działają, szczególnie te, które tyczą chorób związanych ze skutkami palenia, bo sama trochę popalam. Nie jestem w nałogu, bardziej w nawyku, tak mi sie przynajmniej wydaje. I czasem cofam rękę sięgającą po papieros, gdy przypomina mi się zdjecie faceta z rakiem krtani. Oczywiście, często ta ręka wraca, bo przecież to się zdarzyło komuś...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też podpalam właśnie. I, co najgorsze - wmawiam sobie, że skoro palę tak niedużo, to nic mi nie grozi. Takie samousprawiedliwienie. Papierosa traktuję w kategorii krótkiej przerwy, której nie da się zastąpić niczym innym - bo zbyt mało czasu na zrobienie herbaty, zbyt dużo, by siedzieć bezczynnie. Mam też tak, że kiedy coś czytam, uczę się, piszę - na papierosie systematyzuję wiedzę, analizuję, wpadają mi nowe pomysły do głowy. I to przekonanie gdzieś wewnętrznie we mnie tkwi - jeden papieros dziennie nie zaszkodzi, a wręcz - w sposób stymulujący - może pomóc ;)

    Stąd ten post - myślałam, że sama siebie przekonam do całościowego odstawienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, z papierosami mam tak samo jak Ty, te same pobudki, z tym, że to trwa już lata i nie kończy się na jednym, cieszę się, jak na 5-6. Zdecydowanie za dużo, palenie uważam za wielką głupotę, ani to smaczne, ani pachnące, mało doznań, czasem zamiast papierosa stosuję gumę do żucia, albo piję mineralną,ale to nie to samo. Ale ta szokowa kampania bardzo dobra. niech nas katują ile tylko się da.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jasne, może coś nas wreszcie zmobilizuje do odstawienia.
    Tak, jeden dziennie, kiedy nic sensownego nie robię... Pamiętam, że sesje memu brzydkiemu nawykowi sprzyjały bardzo. Później - obrona mgr i też płuca były zadowolone. A teraz palę głównie na spotkaniach z (palącymi) znajomymi - i wtedy nie ma żadnych ilościowych ograniczeń... Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szok w kampaniach społecznych z pewnością pomaga. Swoją drogą kampanie społeczne częściej mocniej oddziałują na odbiorcę niż zwykłe reklamy.

    OdpowiedzUsuń