poniedziałek, 5 września 2011

Home Invasion, czyli jak sprawdzić które dziecko jest bardziej kochane przez matkę?


8 komentarzy:

  1. No to już przesada jest...nawet jak na viral

    OdpowiedzUsuń
  2. ha, ha :) Ileż to ja razy musiałam odpowiadać córce, zazdrosnej o moje uczucia do syna, a jej brata, kogo bym wybrała, gdyby przyszło mi ich obu ratować (i tu katowała mnie różnymi wymyślnymi tragicznymi sytuacjami), a mogłabym tylko wybrać jedno z nich do ocalenia. Chyba się domyślasz jak odpowiadałam? Na szczęście, syn mnie w ten sposób nie męczył. :) Współczuję tej matce z filmiku, szkoda, że nie wpadła na pomysł, by strzelić do siebie. :)
    Nie zrozumiałam dokłądnie, ta scenka była zaimprowizowana z czyjej inspiracji? Jeśli synów, to znowu sprawdza się twierdzenie, że dzieci są najokrutniejszymi stworzeniami na Ziemi. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Tak, dzieci są najokrutniejszymi stworzeniami na Ziemi. :) A wiesz, że w horrorach nic mnie tak nie przeraża jak dzieci? Wampiry, wilkołaki, somnambulicy, zombie, gigantyczne zmutowane mrówki - to nic w porównaniu z małym ślicznym blondynkiem, który maślanymi oczkami spogląda na mnie z ekranu.

    Urocza historyjka! :) Ja - jako najstarsza z rodzeństwa - również byłam zazdrosna o dwóch śliniących się i wymagających pełnej rodzicielskiej atencji osesków. Nigdy jednak nie pytałam kogo woleliby uratować z opresji ;)

    Musiałaś się nieźle gimnastykować, żeby wybrnąć z sytuacji. :) Wiem, że dzieci mają niczym nieskrępowaną wyobraźnię i podejrzewam, że opowieści mogły być ekstremalne ;)

    Kiedyś u babci znalazłam mój stary rysunek, wykonany w wieku 4 lat. Wtedy to pojawił się na świecie pierwszy z braci. Był z nami dopiero parę dni i nie bardzo umiałam sobie wyobrazić jak wygląda poza becikiem. Ludzi narysowałam normalnie - z okrągłymi główkami i brzuszkami, każda postać miała kończyny. Każda, z wyjątkiem Kuby, który przypominał gigantycznego świerszcza. Na Kubę składała się głowa i jajowaty korpus. Podejrzewam, że jedynie ze względów kompozycyjnych dorysowałam mu prowizoryczną nogę, żeby nie lewitował. Chociaż... może to już wtedy było wynikiem zazdrości? ;) Nasza rodzina składa się z mamy, taty, mnie, babci, dziadki i... świerszcza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podejrzewam, że te pytania u córki narodziły się w dużej mierze pod wpływem filmu "Synalek". Pamiętasz? Tam okrucieństwo i niewdzięczność oraz cynizm dziecka były posunięto do granic wytrzymałości. :) Masz świętą rację, mnie też najbardziej przerażają w horrorach te niewinne buzie, za którymi ukrywają się prawdziwe bestie. Bo akurat one są jak najbardziej realne i z tego świata. Zombie, wampiry etc. -wiadomo, że to bajki, ale dzieci są wśród nas. :)
    Wiesz, z tą odpowiedzią to ja nie miałam wyjścia, zawsze odpowiadałam, że wybrałabym ją. Gdyby mnie syn pytał, odpowiedziałbym, że jego. Na szczęście nigdy nie byłam w sytuacji, żeby mnie oboje równocześnie pytali o to samo. Wtedy bym chyba odpowiedziała, że poświęciłabym siebie, a gdyby się nie dało, to całą naszą trójkę skazałabym na zgubę. :) Oczywiście, nigdy nie odpowiadałam na to pytanie z poważną miną, zawsze z przymrużeniem oka. :)
    Brat jako świerszcz, powiadasz, to i tak ładnie, że nie jako larwa. Teraz się fajnie wspomina te czasy,ale bywało, że dochodziło nieraz do wojen, dobrze, że nie zimnych. Bo te są wyniszczające. A tak skoro się wiedziało. gdzie pies jest pogrzebany, można go było odkopać i po bólu. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany :) Myślałam, że zapuszczasz macki (niczym ośmiornica) i ratujesz oboje ;) W imię dobrego samopoczucia dziecka czasem warto skłamać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do macek - wyszło nieopatrznie, że jestem raczej wielką tragiczką, niż bajkopisarką. Przykro mi. :) :)
    Co do kłamstw dla dobrego samopoczucia bliźnich, jestem ich zwolenniczką, gdy trzeba kogoś ratować. Tak to już jest, jesli ktoś pyta cię o radę, zazwyczaj chce usłyszeć, to czego podświadomie pragnie. :) I dobry przyjaciel o tym wie, a później, albo za chwilę, gdy emocje się wyciszą można porozmawiać bardziej szczerze i bardziej obiektywnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze od bajek wolałam dramaty :)
    Też tak uważam - i sama :drobne kłamstwa" wcielam w życie. Świat byłby bez nich bardzo surowy - wręcz przykry. Ja nawet tych kłamstewek nie odkręcam... Nie widzę sensu ;) Będąca od miesiąca na diecie koleżanka pyta, czy widać, że schudła? Oczywiście - odpowiadam - widać, i to jak! :) Małe (nic niekosztujące) kłamstwo, a tyle radości może sprawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. I dobrze mówisz koleżance. Przynajmniej ma motywację do odchudzania. Byle tylko tu nie wpadła. :)

    OdpowiedzUsuń