środa, 3 sierpnia 2011

"Wielbiciele krągłości i ich wybranki" - Feedersi

źródło
Nośnikiem współczesnego kanonu piękna są media, które kreują rzeczywistość. Odchylenie od prezentowanej normy jest traktowane jako coś, co należy jak najszybciej unicestwić. Najbardziej widoczne jest to w reklamach. Upraszczając - brudną bluzkę należy potraktować środkiem piorącym marki X, bo normą są czyste ubrania; ponieważ ideałem piękna (normą) są kobiety w rozmiarze 34, należy poddać się drakońskiej diecie, która (patrząc na współcześnie reklamowane produkty - "odchudzacze") sprowadza się do przyjmowania pod różnymi postaciami środków przeczyszczających. Wszystko to w imię ideologii dominującej, która nie dopuszcza do głosu "inności". Osoby otyłe często są obiektem drwin, a przechodnie - wręcz mimowolnie - zawieszają na nich oko. Wszystko, co odbiega od powszechnie obowiązujących norm przykuwa wzrok. 


Zbyszko Melosik w Kryzysie męskości w kulturze współczesnej porównywał dawne i współczesne postrzeganie mężczyzny - pisał o normach, którym musiał musiał sprostać. Mężczyzna był ostoją dla kobiety, był „pełen powagi, stoicko opiekował się rodziną”, miał odznaczać się inteligencją, a jego atrakcyjność była definiowana przez jego działania i osiągnięcia. Kobieta zaś posiadała ciało, które można podziwiać, które reprezentuje piękno, które jest do zdobycia. O ile współczesny obraz mężczyzny diametralnie się zmienił, to wizja kobiecości jedynie przybrała na sile. nadal jej ciało jest przedmiotem fascynacji i pożądania. 

Od każdej reguły musi być wyjątek. Skoro XS fascynuje, dlaczego z XL miałoby być inaczej? Po lekturze dokumentu "Wielbiciele krągłości i ich wybranki" zaczęłam się nad tym tematem zastanawiać głębiej. Nie mam nic przeciwko puszystym modelkom, które z dumą prezentują swoje kształty - duże przecież też może być piękne. Należy jednak zdefiniować pojęcie "duże" - dla mnie "duża kobieta" to pełnokształtna istota (tj. taka, w której jestem w stanie wyodrębnić poszczególne elementy ciała), która dobrze się czuje we własnym ciele, jest sprawna i aktywna fizycznie. Do pięknej "dużej kobiety" należy dodać odpowiednie cechy - m.in. otwartość, zmysłowość, pewność siebie, przebojowość, wyczucie smaku i dobry gust (bo, umówmy się - tusza obliguje do odpowiedniego stylu ubierania się). Ważne jest, by z rozmiarem nie przesadzić...
 
Feedersi są wielbicielami gigantycznych kobiet i ich ekstremalnych krągłości, gigantycznego cellulitu, falujących fałdek i oponek. Najczęściej wynajdują swe ofiary na portalach randkowych. Scenariusz jest dość prosty - zakompleksiona kobieta, która za sprawą swojej tuszy była odludkiem w czasach szkolnych, całe dnie spędzała w domu, bo na podwórku była obiektem drwin, chce znaleźć kogoś za pośrednictwem internetu. By nie doszło do nieporozumienia - na stronie z anonsem towarzyskim zamieszcza swoje zdjęcie. Ma już dość mieszkania w pojedynkę (lub, co gorsza, z rodzicami) i chce się usamodzielnić przy boku osoby, której nie będą przeszkadzały jej krągłości. Taka próba wyjścia ze skorupy kończy się tragicznie, gdy trafia na "wypasacza". Feeder - pod przykrywką czułego i wyrozumiałego kochanka - chce wyhodować we własnym mieszkaniu babę-giganta. Dogadzając swej wybrance karmi ją słodkimi babeczkami i fast-foodowymi posiłkami. Wszystko oczywiście ma erotyczny podtekst. Feeders czerpie satysfakcję seksualną z obcowania z otyłą kobietą. Im grubsza - tym doznania są silniejsze. Poza tym - 300-kilogramowa kobieta staje się prywatną maskotką-zwierzątkiem mężczyzny. Maskotką - bo stanowi swoistą gigantyczną mięciutką przytulankę, zwierzątkiem - bo należy ją karmić, myć, czesać i przebierać. Kobieta staje się bezbronna - nie może odejść, jest w 100% uzależniona od innej osoby, a tym samym - musi być posłuszna i zgadzać się na zachcianki męża. Dla "wypasacza" ideałem kobiety jest gigant, który nie jest w stanie się sam poruszać. Swe "osiągnięcia" dokumentuje i zamieszcza w sieci, w której odbywa się swoisty ranking krągłości. Feddersi pragną docenienia swych tworów, kobiety - stające się tworami (czy nawet potworami) pragną akceptacji i miłości. Wszystko odbywa się za obopólną zgodą, ale gdy medialne światła zgasną - pustym wzrokiem patrzące, przykute do łóżek kobiety mówią o... miłości. Nawet w wygłaszanych przez nie frazesach o szacunku, umiłowaniu swego ciała i głębokim poświęceniu mężczyzny ich życia brzmi głęboki smutek. Życie po to, by kogoś zadowolić swym jestestwem w coraz większym rozmiarze.  

4 komentarze:

  1. No, smutne to zjawisko. I przede wszystkim chore.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak się zastanawiałam ostatnio - które zjawisko z punktu widzenia społecznego bardziej mnie przeraża: anoreksja czy "kobiety wypasione" - i nadal nie jestem w stanie odpowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  3. I jedno i drugie jest chyba równie przerażające. I bardzo smutne, do czego doprowadzają się kobiety, bo o ile mi wiadomo, takich problemów mężczyźni nie mają. Ale jakim szują trzeba być, żeby te wypasione kobiety w tak niecny sposób tuczyć i wykorzystywać! Takim podlecem potrafi być chyba tylko facet, pozbawiony chocby krztyny empatii. Ech, zmieńmy temat. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Autorka widać trochę słabo zna środowisko. Ale nie ma się co winić, bo skąd miałaby znać? Opisany przypadek jest niezwykle rzadki i został stworzony jedynie w celu pokazania jakie to wszystko jest złe. Warto poczytać jaka jest różnica mniędzy BBW, SSBBW, FFA, foodee, feedee itd. Ogólnie powiem tylko, że jest mnóstwo (naprawdę dużo) facetów (i nie tylko), którzy na forach wymieniają się fotkami kobiet z tłuściutkimi brzuszkami i je podziwiają. Nie jakichś monstrów, tylko normalnych, pięknych kobiet, które można spotkać na ulicy, tylko przytłoczonych mediami i nie akceptujących kilku nadmiarowych kilogramów. A my takie kochamy :) Przykład? http://wstaw.org/h/a4de73d33bd/

    OdpowiedzUsuń