poniedziałek, 8 sierpnia 2011

W świecie Nabokova - Thylane Leny-Rose Blondeau

Thylane Leny-Rose Blondeau / autor: VOGUE PARIS
Jakiś czas temu pisałam o amerykańskich "małych miss" ("I'm four years old and I feel like a superstar!", "Dzieci MADE IN USA"), które występują w "kameralnych" (widownię stanowią rodzice i krewni) konkursach piękności. Dziewczynki czują się niczym gwiazdy filmowe, a każdy - nawet najmniejszy kaprys - jest spełniany. Paradoks najbardziej widoczny jest, gdy dziecko - będące już w swym estradowym stroju, pełnym makijażu i zrobionej fryzurze (która kojarzy mi się wyłącznie z weselnym schematem stylizacyjnym ciotek) - nie może rozstać się ze swoją ulubioną zabawką czy smoczkiem.


źródło
Od kilku dni obserwujemy medialną burzę wokół Veroniki Loubr i jej 10-letniej córki. Kobieta dzisiaj postanowiła zamknąć profil Thylane na Facebooku, za względu na liczne nieprzychylne opinie (w tym protesty). "Dorosłe" sesje zdjęciowe z udziałem dziewczynki zostały zbojkotowane przez brytyjską organizację Mothers' Union. Jej rzecznik wskazuje na fakt, że "sesje zdjęciowe, które wymagają od 10-letniej dziewczynki, aby pozowała w butach na obcasie, niestosownej sukience i pełnym makijażu odbierają jej prawo do bycia dzieckiem, którym jest". Oprócz udziału w sesjach "dla dzieci" 10-latka wzięła udział w 2010 roku w sesji dla francuskiego "Vogue'a" i to te zdjęcia właśnie stały się punktem zapalnym. Na fotografiach dziewczynka jest uwodzicielska, ma zrobiony mocny makijaż, nosi buty na obcasach i prezentuje wieczorowe suknie z kolekcji najsławniejszych projektantów mody dla kobiet. Na jednym ze zdjęć sukienka o zbyt dużym dekolcie odsłania jej pierś. Światem mediów wstrząsnęło - że Thylane jest zbyt młoda, że takie zdjęcia modowe prowadzą do dewaluacji podstawowych wartości, że dzieci zbyt szybko dojrzewają, że wszystkiemu winni są rodzice i bezduszny przemysł modowy oraz ekstremalny konsumpcjonizm. Bernice Dietrich Taylor z "Los Angeles Times" mówi: "To przerażające, gdy dorośli wykorzystują dzieci w ten sposób. Walczymy z pornografią dziecięcą, pedofilią i seksualnym wykorzystywaniem dzieci, a tutaj są zdjęcia 10-latki, które pokazują ją w sposób prowokacyjny." [źródło komentarza] Brytyjska psycholog Emma Gray, cytowana przez "Daily Mail", stwierdza: "Te zdjęcia są zaprzeczeniem tego, jak dzieciństwo w naszym społeczeństwie powinno wyglądać; dziecko, które jest prezentowane światu w taki sposób jak ta dziewczynka, nie jest gotowe na sprostanie oczekiwaniom dorosłych z jej otoczenia. Jeśli chcemy, aby nasze dzieci wyrosły na szczęśliwe, stabilne i zrównoważone psychicznie osoby, muszą one dorastać w warunkach, które sukcesywnie przygotują je na to, czym jest dorosłość i czego się od nich będzie wymagać. Jednak zanim nasze dzieci staną się dorosłe, zadaniem rodziców jest stworzenie im takiego otoczenia, która da im czas, przestrzeń i warunki do tego, aby przygotować się psychicznie na zetknięcie się ze światem dorosłych i sprostaniem jego oczekiwaniom" [źródło].

Wiem, że się narażam na krytykę, ale w moim odczuciu profesjonalna sesja zdjęciowa zrobiona Thylane jest genialna! Śliczna dziewczynka, o cudownych (przez swą dziecięcość właśnie), harmonijnych rysach twarzy POZUJE. I to właśnie "pozowanie" jest dla mnie zjawiskiem kluczowym. To jest wcielanie się (na chwilę przecież!) w rolę - w rolę dorosłej kobiety, która nacechowana jest seksualnie jedynie przez strój i makijaż. O wiele bardziej taka kreacja do mnie przemawia niż kilkuletnie nastroszone divy z konkursów piękności, którym wydaje się, że pewna (jakże tandetna) forma autoprezentacji może być sposobem na życie. Świat mody rządzi się własnymi prawami, ale posługuje się pewnymi konwencjami. Głównie chodzi o "niezapomnianą", oryginalną stylizację. Obnażona pierś dziewczynki - faktycznie, przegięcie - ale całą resztę kupuję. Wykorzystanie dziecka w sesji zdjęciowej jest jednym z tabu, które przemysł modowy podważa. Ideą sztuki jest przekraczanie pewnych granic, a więc i twórcze poszukiwania - dopóki jest to robione ze smakiem i wyczuciem - nie mam nic przeciwko. Poza tym wysuniecie tezy o szerzącej się pornografii dziecięcej czy pedofilii jest dla mnie tutaj nie na miejscu - mamy do czynienia z poważnym modowym magazynem, a nie z brukowym świerszczykiem; dziewczynka nie zostaje ustawiona w "pozie wyzywającej", a jedynie jej strój i makijaż może być potraktowany jako wyzywający właśnie. Chociaż, co to znaczy wyzywający? Mamy do czynienia z transformacją dziewczynki w kobietę jedynie za sprawą stroju i makijażu. To przekształcenie w kobietę dojrzałą, a nie w obiekt seksualny. Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z dzieckiem - jeśli mamy poukładane w głowie, nie będziemy pożądliwie spozierać na 10-latkę...

Profesjonalizm wykonania jest dla mnie kolejnym plusem. W przeciwieństwie do dziecięcych konkursów piękności (co weekend w całych USA odbywa się ich ponad 100) uważam, że sesje zdjęciowe wykonane przez specjalistów nie są niczym sprośnym czy wulgarnym w wymowie.

Swoją drogą dla mnie bardziej obsceniczna od sesji zdjęciowej jest reklama marki Calvin Klein, a przecież mamy do czynienia (najprawdopodobniej) z pełnoletnimi osobami. Sama sceneria przypomina jakieś pomieszczenie w piwnicy, w którym składuje się niepotrzebne na co dzień sprzęty; wywiad i fakt, że nie widzimy męskiego rozmówcy - jedynie słyszymy jego głos jest znamienny dla filmowych prezentacji przesłuchań do filmów porno lub rozbieranych sesji zdjęciowych na potrzeby kamerzysty-zboczeńca.

Reasumując - nie liczy się wiek modela, a kontekst, w który za sprawą scenerii i stylizacji wchodzi.

 

4 komentarze:

  1. Rozumiem twój zachwyt nad sesją z tą małą, ale rozumiem też głosy oburzonych protestujacych. Ja sama nie pozwoliłabym 10 letniej córce na taką sesję. Dzieciństwo jest takie krótkie, szkoda je marnować, na poważne "zabawy" w starą maleńką. Ja rozumiem zabawy w domu, albo w gronie rówieśników w przebieranie się w dorosłą, albo za mamę, czy ciocię. Ale, żeby robić z tego biznes? I chciałabym dodać, że magazyny modowe, są oglądane nie tylko przez ludzi, ktorzy mają dobrze poukładane w głowie, podniecają się nimi niezdrowo także różni panowie. Dziwię się, że matka 10letniej dziewczynki godzi się pośrednio na to, żeby na widok jej dziecka ślinił się jakiś stary (lub młody) facet. A niech się jakiś w niej nie daj Boże zakocha? Historia zna różne przypadki z dziewczynkami, których mamusie pan bóg pozbawił wyobraźni. jestem zdecydowanie przeciwna takiemu wykorzystywaniu dzieci, i to przez własnych rodziców. To nie jest sztuka, bo ty to podciągasz pod sztukę, tylko biznes!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja po części też rozumiem głosy sprzeciwu - również sama nie pozwoliłabym wystąpić w takiej sesji córce, bo zdaję sobie sprawę z zagrożeń. Zmierzam jednak do tego, że przemysł modowy rządzi się swoimi (oczywiście, często chorymi) prawami i jeśli się chce w tym przemyśle zaistnieć, to trzeba zacząć wcześniej... Staję w obronie Veroniki Loubr, bo myślę, że jako matka chciała pomóc w (przyszłej?) karierze córki. Pieniądze są wypadkową sukcesu w świecie, w którym karierę zaczyna się średnio w wieku 13-16 lat. Nie twierdzę, że to jest dobre. Zmierzam jednak do tego, że jeśli nie Thylane, to na jej miejsce zjawi się inna mała modelka z wyglądowymi predyspozycjami. Nie jesteśmy w stanie zatrzymać tej machinerii, co wiemy na przykładzie modelek które miały być "mniej szczupłe".

    I tak, nadal się będę upierała, że sesje zdjęciowe z Thylane Leny-Rose Blondeau podchodzą pod małe dzieła sztuki - gdzieś podskórnie czuję, że nie prezentowany obiekt, przedmiot, czy model (a już na pewno nie jego wiek) świadczy o dziele sztuki. Dla mnie liczy się kreacja.

    Poza tym myślę, że jeśli ktoś ma wypaczony światopogląd, to nie jest ważne, czy dziecko będzie miało na sobie szpilki i suknię wieczorową czy będzie dzierżyło w dłoniach misia, ubrane w bluzę z kotkiem - tak czy siak będzie działało na wyobraźnię pedofila. Bo też myślę, że w tym zboczeniu stylizacja jest najmniejszym problemem. Ekspertem od pedofilii nie jestem, jednak wydaje mi się, że dziecko podnieca mężczyznę właśnie przez swą dziecięcość. W momencie kiedy zaczyna ewoluować - zmieniać się w dorosłego, taki zbok traci zainteresowanie. {Oczywiście, nie twierdzę, że takie sesje pedofili odpychają - chodzi mi jedynie o fakt, że oni - jakkolwiek by to dziecko nie wyglądało - i tak je rozbierają wzrokiem}

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszesz: "Zmierzam jednak do tego, że przemysł modowy rządzi się swoimi (oczywiście, często chorymi) prawami i jeśli się chce w tym przemyśle zaistnieć, to trzeba zacząć wcześniej..." Owszem, ale ja się pytam dlaczego my się musimy godzić na te chore prawa, ustanowione przez chorych ludzi. Kręgi modowe są chore, a my, to znaczy ja nie, ale większość, tańczy jak im zagrają. matki i córki kompletnie głupieją, żeby zadowoiić... no właśnie co, lub kogo? odpowiedz sobie sama, czy nie można by zyć, bez małolatów na wybiegach? Moim zdaniem można
    Piszesz: "Nie jesteśmy w stanie zatrzymać tej machinerii, co wiemy na przykładzie modelek które miały być "mniej szczupłe". Pewnie, trudno zatrzymać tę machinerię, ale nie jest to niemożliwe. Nie udaje się, bo ludzie są puści i próżni, a dyktatorzy doskonale zdają sobie z tego sprawę i robią na tym kasę. Już nieraz dochodziłyśmy wspólnie do wniosku na tym blogu, że najlepiej zarabia się na ludzkiej głupocie.
    Nie podoba mi się, zreztą tobie też, pisałaś o tym kiedyś w związku z reklamą kurczaków, wykorzytywanie kobiet, ich seksapilu jako chwytu marketingowego, tym bardziej nie podoba mi się to w przypadku dzieci. Bo nie zaprzeczysz, chyba, że dziewczynka wystlizowana na dorosłą (10 lat to nie jest okres przepoczwarzania sie w dorosłą kobietę, przynajmniej w naszej strefie klimatycznej)działa nie tylko na pedofili, nie trzeba nim być, żeby mieć odpowiednio niezdrowe do końca skojarzenia, w końcu jesteśmy tylko ucywilizowanymi zwierzętami. I twórcy takich modowych sesji dobrze o tym wiedzą, wiedzą jaki guzik nacisnąc w mózgach mężczyzn i kobiet, by uruchomić uczucie przyjemności, szczęścia (sama też jesteś zachwycona), co by się później to błogie uczucie przypominało w czasie zakupów.
    Ciągle jestem na nie w tej kwestii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć może się to wydać dziwne po tym co napisałam w poście - rozumiem Twoje racje. Oczywiście, możemy żyć bez małolatów na wybiegach - i nawet byłoby nam lepiej bez nich. [Swoją drogą jest to lekka paranoja, że dzieci prezentują odzież dla dorosłych. Ani tych stylizacji nie da się odnieść do własnej postury ani do gabarytów.] Nie musimy się na to godzić - ja jedynie jestem sceptyczna odnośnie walki z tym przemysłem i myślę, że nawet liczne protesty nie pomogą. Szeroko pojęta moralność położona na szali z wielomilionowym biznesem przegrywa z kretesem w dzisiejszym świecie.
    Zarówno marketingowe wykorzystywanie kobiet (jak i dzieci) jest karygodne - i podtrzymuję to, co kiedyś powiedziałam. Fascynuje mnie jednak ten "guzik" - zwłaszcza to, że kilka książek na ten temat przeczytałam i psychologia reklamy nie jest mi obca - a jednak ten guzik u mnie został wciśnięty i, co śmieszniejsze, zadziałał (?!?) Zdaję sobie sprawę z irracjonalności tego zjawiska, bo o ile w przekazie z widocznym logo byłabym czymś takim oburzona, to tutaj zdjęcia z Thylane traktuję jako studyjną sesję zdjęciową. Może dlatego mi się te fotki podobają, bo zupełnie nie wyczuwam w tej stylizacji kobiecego seksapilu (ale oczywiście, masz rację - znalazłoby się wielu, którzy seksowność by dostrzegli). Widzę przede wszystkim buzię dziecka (co też było potęgowane przez fakt, że początkowo znalazłam w sieci jej "dziecięce sesje"), posturę dziecka i zbyt małe stopy do kobiecych szpilek. To zmusza mnie do innego podejścia. Do patrzenia na fotografię dziecka a nie obiektu seksualnego. Widzę stylizację i to ona wywołuje u mnie uczucie przyjemności, a nie dziewczynka. Czy to uczucie zostanie przywołane podczas zakupów? ...nie. Raz, że nie mam pojęcia, jakich marek rzeczy to dziecko ma na sobie, a dwa, że pewnie nie byłoby mnie na nie stać :)

    OdpowiedzUsuń