niedziela, 31 lipca 2011

Nazistowski koci image

(źródło)






To nieprawdopodobne jak zwierzęta mogą być podobne do ludzi - i to do konkretnych postaci! W tym wypadku mamy do czynienia z reinkarnacją Adolfa Hitlera. 






Aż chce się krzyknąć: Mein Führer! 



Co odróżnia KITLERA od zwykłego dachowca? Władcze spojrzenie z nutą obłędu, szczypta obojętności, dostojnie acz czujnie sterczące uszy i, co najważniejsze, szczególne umaszczenie - czarny wąsik i grzywka. 


Sama chciałabym mieć nazistowskiego kociaka! Wzruszają mnie ludzie obruszający się na widok takich "wybryków natury" - powołując się na fakt, że Hitler wymordował tylu ludzi, że to zbrodniarz wojenny, że dyktator. Z jednej strony - zjawisko śmieszne,  z drugiej - irytujące. Przelewanie negatywnych emocji na "kogoś podobnego do" jest jednym z podstawowych przejawów ludzkiej natury. Rozumowanie na zasadzie skojarzeń czy podobieństw jest fundamentalną składową konstrukcji myślenia i  w większości sytuacji jest nam pomocne. Jednak w pewnym momencie musimy sobie zdać sprawę z tego, że kot wyglądający jak Hitler jest jednym z milionów dachowców, który da się zabić za puszkę tuńczyka i zabawę bombkami pod choinką. Awersja do "aparycyjnych kocich dyktatorów" mnie dziwi, bo charakterologicznie każdy Mruczek ma coś z Hitlera i nie musi mieć świadczącego o tym wąsika. Co innego z rzeczami materialnymi - raczej nikt nie powie, że nie będzie mieszkał w domu, który "wygląda jak Hitler" - a kota, oczywiście, można ze względów ideologicznych nie przygarnąć. 

Więcej Kitlerów na stronie: http://www.catsthatlooklikehitler.com/

(źródło)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz