wtorek, 17 maja 2011

ZMRUŻ OCZY, bo wtedy rzeczy mniej istotne nie przysłaniają rzeczy ważnych...

>rzecz o jaśkowej krainie onirycznej<

Film bardzo oszczędny w formie, a tak plastycznie urzekający... Wieś w debiutanckim filmie Andrzeja Jakimowskiego przedstawiona została jako metafizyczna kraina - jako świat, w którym baśń i szara rzeczywistość krzyżują się i egzystują w idealnej symbiozie. Cyklicznie wykonywane czynności proste są dla bohaterów wyznacznikiem upływu czasu. Czas jest niezwykle istotny.... - nie jest odcinkiem temporalnym między 8-godzinną pracą, jedzeniem, spotkaniami biznesowymi, towarzyskimi schadzkami, snem. Po prostu - jest. I to jest namacalnym zjawiskiem. Jest celebrowany z wielkim pietyzmem. 



Życie na wsi toczy się spokojnie. Nikt nigdzie się nie śpieszy. Nikt nie zawraca sobie głowy rozkładem autobusów - jak przyjedzie, to będzie; nikt z nikim nie umawia się na konkretną godzinę; nikt nigdy nie patrzy na zegarek. Niby czasu nie ma fizycznie podkreślonego, a jest. Jest wpisany w krajobraz, więc uznajemy go za coś neutralnego. Do tej idylli, która pozornie zostaje zachwiana za sprawą zrujnowanych domów, walających się wokół baraku vel. starej chatki stróża rupieci i starych gratów, polnych dróżek, które stanowią wyzwanie dla nie-terenowych-samochodów - lgnie pewna 10-latka. "Mała" jest dziewczynką, której bardzo zamożni rodzice nigdy nie poświęcali wiele czasu. Znalazła zatem azyl, w którym ten brakujący element może odzyskać. Jej mentorem (mistrzem) zostaje Jasiek, stróż w likwidowanym pegeerze - były nauczyciel, niespełniony pisarz, który jest prześladowany przez biurokrację. Bohaterowie całymi dniami obserwują opustoszały dziedziniec "w ogólności", bo nie ma na czym skupić wzroku konkretnie. 


Świat, w którym dane słowo - obietnica ma wartość nadrzędną, w którym największą atrakcją jest nowy model samochodu, fryzjer czy warszawscy "przybysze z zewnątrz". Na nikim natomiast nie robi wrażenia udomowiony orzeł, myszy dla niego zdobywane, Edward, który wie gdzie jest koniec świata. Patrząc z perspektywy dzisiejszej rzeczywistości świat na opak, zaś z perspektywy babć - normalność nad normalnościami.   


Więcej o filmie tutaj.

1 komentarz:

  1. Bardzo ładnie, i trafnie!, opisałaś dlaczego od dziecka lubię wieś i do niej lgnę, mimo wszelkich niedogodności życia (także codziennego) z nią związanych. Nic dodać nic ująć. Film widziałam już bardzo dawno, scena z muchą, ta najistotniejsza, pozostała w pamieci do dziś. Ale i kilka innych także. Reżyser może być dumny z takiego filmu.

    OdpowiedzUsuń