piątek, 13 maja 2011

Styl. Smak. Moja Danusia.

Danusia ma swój styl i smak. Jest wyjątkowo lekka i modna. Lubiana przez kobiety, dla których moda jest sposobem na stworzenie własnego stylu - czytamy na stronie producenta. Twarzą Danusi jest rybiogłowa projektantka z Zielonej Góry - Ewa Minge. Na stronie projektantki, w zakładce "o mnie" czytamy: 

Sztuka jest tą dziedziną, w której wyobraźnia może przejść wszelkie granice. (...) Z równą pasją rzeźbię przedmioty natury martwej jak i ożywiam przedmiotowość... 

Może coś w tym jest, skoro Ewa Minge sprawia, że batonik - co prawda, niezbyt wdzięcznie, ale jednak - lewituje. Wynika z tego, że projektantka jest dość nieporadnym adeptem Mocy i, niestety, Mistrz Yoda nie byłby z niej dumny... Co jeszcze można znaleźć na stronie internetowej kobiety-ryby? Nasza filozofia to nasze klientki. Piękne bez względu na wiek i rozmiar garderoby.  



Tak, myślę, że czekolada w formie "lekkiego batonika" przyczynia się zwłaszcza do rozmiaru garderoby. Sama nazwa jest już zaprzeczeniem stylu... Czy imię Danusia kojarzy się z wyrafinowaniem? 


Miało być swojsko - OK. Ale czy swojskość nie przeczy elegancji i wyrafinowaniu? Skoro twarzą marki (a raczej produktu) ma być "światowej sławy" projektantka, to czy nie jest "zgrzytem", że produkt ten zwie się "Danusia"?  Poza tym, o co chodzi ze scenerią? Z ubieraniem modelek? Z leżeniem na skale, niczym syrena (choć fakt, jest w niej coś... morskiego) w złotej sukni? I jeszcze, na dokładkę, ten kretyński slogan... Chociaż i tak dobrze, że nie musiała tego powiedzieć po angielsku...


4 komentarze:

  1. Najlepszą reklamą czekoladek jest akt ich spożywania z wielkim apetytem, zbliżenie ust, zębów wgryzających się w nadzienie batonika i wyraz rozkoszy na twarzy. Niestety, twarz Ewy Minge nie oddałaby tych emocji, z wiadomych względów. Dlatego poprzestano, nie wiedzieć czemu, na zupełnie niepolskich pejzażach (choć czekoladka polska i z tradycjami) i na postaci "gwiazdy" w filmowanej dla bezpieczeństwa wielkim oddaleniu. Za co ci ludzie od reklamy biorą pieniądze? Ewa Minge nie zachęci do jedzenia czekoladek, nikt nie uwierzy, że ona je je, ye, ye, je, je
    A jej angielski - znamy, znamy ten filmik, nawet w telewizji to pokazywali. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam różnego rodzaju kampanie z przymrużeniem oka - jetem fanką Snikersa (2010) - "Głodny nie jesteś sobą" i Marsa (lata 90-te) - z Indianinem i "jego dobrym czasem na śmierć".

    Mam wrażenie, że chciano zrobić coś na modłę spotu batonika Bounty (zw świetnym sloganem - "Smak raju") - miała być piękna kobieta (tam-naturalna piękność, tu- odrobinę podrasowana), egzotyczna atmosfera i ekskluzywność (tam-rajska wyspa; tu-świat "wielkiej mody"), "efekty specjalne" (tam-na twarzy modelki pojawia się graficzny ornament i przechodzi w rzeczywistość; tu-latający batonik), chwytliwy slogan (tam-hasło, które dopowiadamy w myślach, myśląc o kupnie Bounty; tu-myślimy jedynie WTF?). Nic nie wyszło. Ani pomysł ani realizacja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, no ja też, uwielbiam kampanie niekojarzące sie wprost z przedmiotem reklamy. O tym, że czekoladki najlepiej reklamują sie z twarzą pełną rozkoszy napisałam, by delikatnie dac do zrozumienia, że pani Ewa, nie będzie w stanie przekazać twarzą żadnych emocji. Złośliwość nie wyszła, była zbyt zakamuflowana. :)
    Bounty - owszem, wypalił bo był w odpowiednim kontekście. Danusia z Wawela we Włoszech - średnio mi pasuje. Rozumiem, że zaczynamy odchodzić od nieśmiertelnych przaśnych skojarzeń związanych z Polską, tyou łowickie pasiaki, dwojaki czy ptaszki gwizdki, ale tym razem chyba zbyt daleko autorzy odeszli. Można by przecież jakąś fajną Danuśkę ustawić na wawelskiej baszcie, wabiącą batonikiem jakiegoś dzielnego rycerza i po sprawie. :) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :) nie po to tyle botoksu w twarz władowała, by wyrażać emocje :)Emocje są dla mięczaków ;) Podejrzewam, że karp ma więcej mimicznego polotu niż pani Ewa...
    Lubie baśniowe klimaty w reklamie, więc Danuśce na zamku mówię TAK! :)

    OdpowiedzUsuń