czwartek, 26 maja 2011

ROZMOWY Z INNYMI KOBIETAMI - razem, a jednak osobno...





Klimatyczny - bardzo kameralny film, opowiadający o tym, że stara miłość nie rdzewieje. Temat banalny, ale opowiedziany bez zbędnego w tej kwestii patosu. Mężczyzna spotyka kobietę na weselu swojej siostry, spędza z nią cały wieczór (i noc) na rozmowie (i nie tylko) - wspominaniu starych, dobrych czasów (choć, jak w pewnym momencie powie bohaterka, grana przez Helenę Bonham Carter, "gdyby były dobre, to by się nie skończyły"). 




Okazuje się, że ta nie mająca ze sobą kontaktu przez 9 lat para, była kiedyś małżeństwem. Za sprawą formalnego zabiegu podzielenia kadru przez cały czas obserwujemy ich relacje "kiedyś" i "dziś". Przeszłość i teraźniejszość łączą się w jednej przestrzeni. Są jednak tak różnymi od siebie postaciami, że nawet nie są w stanie dzielić jednego kadru, a co dopiero życia. Łącząca ich kiedyś l'amour fou dawno przeminęła. Pojawiła się stabilizacja. Oboje - z mniejszym lub większym powodzeniem - ułożyli sobie życie. Coś ich jednak do siebie ciągnie, nie są sobie obojętni. Poznajemy przyczynę ich rozstania i wiemy, że próba scalenia rozbitego kubka musiałaby skończyć się fiaskiem. Oboje zdają sobie z tego sprawę, więc lepiej będzie wrócić do uporządkowanego życia. 

To bardzo ciepła opowieść o ludziach, którzy dystansują się do przeszłości (opowiadają o sobie jak o osobach trzecich), a jednocześnie nią żyją. Co by było, gdyby... Tego nigdy się nie dowiedzą, bo jest już za późno. Za późno, żeby cokolwiek zaczynać. 

Taki świat oglądany jednocześnie z dwóch perspektyw jest pełen podtekstów i subtelnego humoru, który - rozumiany przez obojga bohaterów - sprawia, że odbieramy ich jako stare, dobre małżeństwo. Ryzyko jest kuszące, jednak znajomość siebie i bagaż życiowych doświadczeń sprawiają, że trzeba wrócić z hotelowego pokoju do rzeczywistości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz