piątek, 20 maja 2011

Intymność obnażona, więc co jeszcze można sprzedać? Szkoła dla prawiczków

Niespełna 30-letni mężczyzna przyjeżdża do "pensjonatu", w którym ma przeżyć swój pierwszy raz z "instruktorką" (gdzieniegdzie nazywaną "terapeutką"). Wszystkie panie są grubo po 50-ce i kreują się na guru seksu. Pan Gapcio poznaje budowę kobiecego ciała na jednej z prowadzących, która daje mu książkę anatomiczno-instruktażową i możliwość porównania wszystkich "części" z oryginałem. Następna kobieta pomaga mu w masturbacji. Jeszcze jedna (instruktorka jogi) idzie z nim do łóżka. I wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Gapcio opowiada o tym jak odzyskał self-confidence i jak bardzo jego seksualne niedoświadczenie wpływało na jego życie - wszyscy myśleli, że jest gejem, a on sam trudnił się roznoszeniem gazet (i to również motywował brakiem seksu!).



Jaka jest recepta  na sukces? Trzeba mieć naiwniaka (tutaj pana, który jakiś czas przebywał w szkole specjalnej) - zagubionego mężczyznę o chłopięcej urodzie, niezbyt zaradnego czy schludnego (najazd na dziurę w skarpetce; wielokrotne obrazowe podkreślenie, że nasz nieszczęśnik nie rozumie ideii bokserek i wkłada pod nie dodatkowe majtki), niezbyt wiedzącego, czego chce (mówi, że nie prześpi się z instruktorką, bo mu się fizycznie nie podoba - natomiast w "finale" jesteśmy świadkami czegoś innego). Trzeba mieć również panią, która zawiaduje tym, co się dzieje w domu ("burdel-mamę"), która wprowadza Gapcia w tajniki masażu erotycznego, która pokazuje mu swoje ciało i przytula się do niego. Trzeba mieć "terapeutki" (panie-prostytutki), które będą sprawiać przyjemność adeptowi, a jedna z nich się z nim prześpi. 
Wszystko jest robione "na poważnie", a z każdą kolejną sceną programu (serialu dokumentalnego, produkcji brytyjskiej) widzowi coraz bardziej opada szczęka...  


I jeszcze to, ciągle powtarzające się, nurtujące pytanie: Czy James nareszcie poczuje się jak prawdziwy mężczyzna, a sprawy związane z utratą dziewictwa nie będą spędzały mu snu z powiek? Wynika z tego, że 26-leni James wstaje z myślą, że jest prawiczkiem i kładzie się spać z myślą o seksie. Jeśli tak rzeczywiście jest, to z pewnością pomoc nie powinna się ograniczać do rozładowania napięcia seksualnego.

4 komentarze:

  1. Czy taka szkoła funkcjonuje naprawdę, i to w telewizji? Nie chce mi się wierzyć (oczywiście, wierzę, ale z niedowierzaniem). Ile trzeba zapłacić ludziom, aby przed kamerą wywlekli wszystko na wierzch? I kto to ogląda. Chyba adepci szkoły dla głupków. Kogo mogą interesować problemy seksualne jakiegoś 26 letnia prawiczka? Kiedyś była, a zresztą i nadal jest, tylko nielegalnie, taka instytucja jak dom publiczny. przyjaciele takiego prawiczka, albo ojciec, albo kto tam jeszcze, fundowali takiemu delikwentowi noc z prostytutką, a ona poinformowana w czym rzecz brała się za edukację i po bólu. A teraz trzeba kształcić się w tej materii na oczach milionów znudzonych zblazowanych widzów? Jestem ciekawa co jeszcze wymyślą ludzie by zarobić parę groszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właściwie to nie wiem, czy naprawdę, czy została powołana na potrzeby telewizji. (...) "kto to ogląda. Chyba adepci szkoły dla głupków" - pewnie tak, skoro ich kolega z klasy występuje w TV :) Jest mi szalenie szkoda Jamesa, bo mam wrażenie, że żaden "w pełni normalny" człowiek nie podjął by się czegoś takiego. Ktoś z niego zakpił w okrutny sposób, zgłaszając go i namawiając do tego programu. Najgorsze jest to, że nikt jego opóźnienia w rozwoju nawet nie stara się ukryć. Nie chcę go bronić, bo on zdaje się być świadomy, że jego poczynania jednak ktoś ogląda i... może się z niego śmiać. Ale chyba nie widzi wagi problemu.

    Zupełnie nie rozumiem kto jest grupą docelową takiego dokumentu. Ani to film instruktażowy, ani edukacyjny. Nie wnosi niczego w nasze życie. Jeśli ma być rozrywką - jest dość wątpliwą.

    Na podobnej zasadzie nie rozumiałam zasadności powstania programu, którego prowadzącym był Michał Wiśniewski. To się nazywało "Opowiedz nam swoją historię" i w gruncie rzeczy skupiało się na trzech uczestnikach, którzy opowiadali o traumatycznych wydarzeniach ze swojego życia. Ten uczestnik, który miał najbardziej... mówiąc ładnie - spieprzone życie - wygrywał 10 tys. zł.

    Zmierzam do tego, że aby zarobić parę złotych, producenci tego typu programów muszą się wyzbyć szeroko pojętej moralności (lub jej po prostu nie posiadać) - zrobić erotyczne show z udziałem 26-letniego, opóźnionego w rozwoju faceta i zebrać powodzian - płaczących mężczyzn, którym woda zabrała dobytek, kobiety seksualnie wykorzystywane przez ojczymów, wujków itp., samotne matki, tułające się od jednego domu samotnej matki do drugiego (najlepiej z trojgiem dzieci na plecach) - a w finale, wspaniałomyślnie przyznać grant w wysokości zawrotnej sumy. Jak ci ludzie musieli być zdesperowani, skoro za 10tys. zł. konkurowali ze sobą w bitwie "kto ma gorsze życie"? Podejrzewam, że rodzina Jamesa również mogła dostać jakąś pulę pieniędzy, skoro wszyscy namawiali go do uczestnictwa...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie również żal jest tego pana Gapcia, który jeśli kiedyś uświadomi sobie, że został ofiarą jakiegoś dziwnego i krzywdzącego eksperymentu może mieć problemy o niebo większe niż "prawictwo". A że media zrobią wszystko, aby zwiększyć oglądalność.... i niestety myślę, że wielu będzie chętnych aby taki "eksperyment" obejrzeć.

    Guciamal (nie mogę się zalogować, to pewnie z powodu problemów na wp.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, "został ofiarą jakiegoś dziwnego i krzywdzącego eksperymentu". Media wykreowały wizerunek tego mężczyzny... zaistniał w naszych oczach jako taka... pierdoła. Dosłownie z niczym sobie nie radząca. Zupełnie nie rozumiem w czym taki program mu pomógł. Poza tym, podejrzewa, że skusili go (jak 5-latka) - jeśli zaśpiewasz piosenkę, to dostaniesz nagrodę. James opowiedział o sobie i swoich problemach - w zamian otrzymał prezent, wątpliwej jakości, ale ważne, że z dostawą wprost do łóżka.

    OdpowiedzUsuń