poniedziałek, 30 maja 2011

ANATOMIA UPRZEDZEŃ


Obejrzałam Anatomię uprzedzeń, bo liczyłam na... hmmm, no właśnie, na co liczyłam? Chyba na dokumentacyjną odsłonę Eksperymentu Olivera Hirschbiegela, w której władza zostaje skupiona nie w rękach strażników więziennych a grupy błękitnookich.

W opisie filmu czytamy:

Przeprowadzająca doświadczenie Jane Elliott używając technik manipulacyjnych, zachęciła jedną z grup, aby zdominowała tę drugą. Wyniki eksperymentu są naprawdę wstrząsające i prowokują do myślenia

Zastanawiam się, czy zobaczyłam ten sam film, co osoba pisząca powyższy tekst... Jane Elliott jest "ekspertem ds. rasizmu" - bynajmniej nie jest uprzejmą starszą panią, sama siebie nazywa "suką", a to już o czymś świadczy. Ale wracając do tematu - miała przeprowadzić eksperyment w 30-osobowej grupie, podzielonej na brązowookich i inno-okich (nazywanych niebieskookimi). Osoby o brązowych oczach miały znęcać się na tej drugiej grupie. Ważne jest w kontekście powyższego "opisu filmu" - ludzie nie chcieli współpracować, nie chcieli wejść w rolę oprawców i nie chcieli się zgodzić z faktem, że rasizm istnieje. Bez przyzwolenia ze strony "laboratoryjnych szczurów" eksperyment nie mógł się powieść. Elliot próbowała wzbudzić nienawiść brązowookich do niebieskookich, żeby ukazać jak funkcjonuje rasizm. W jednym jedynym momencie, kiedy ciekawa byłam reakcji grupy gnębionej, jedna z pań będących z grupie uprzywilejowanej ujawniła cel doświadczenia. Totalna klapa. Wstrząsające wyniki eksperymentu? Wolne żarty. Nic nie dowiedziałam się nowego. Rasizm nie jest dostrzegany przez osoby, których on bezpośrednio nie dotyczy. Czy nie jest to wniosek oczywisty? Czy jest to stwierdzenie odkrywcze do tego stopnia, by powstał film dokumentalny na temat nieudanego doświadczenia? Czegoś tutaj nie rozumiem. Po projekcji w mojej głowie kłębiły się pytania o cel takiego filmu - po co ta farsa? Po kilku latach, a ile będę w stanie przypomnieć sobie tytuł, powiem, że widziałam kiedyś "coś" w czym pierwsze skrzypce grała pani-babcia, wyzywająca i poniżająca ludzi. Kropka. Chyba nie tego oczekuje się od filmu dokumentalnego.

5 komentarzy:

  1. Ja tego dokumentu nie widzialam, natomiast oglądałam zapis wcześniejszego eksperymentu Blue-eyed (z dorosłymi uczestnikami eksperymentu)- poruszający.

    OdpowiedzUsuń
  2. po obejrzeniu anatomii uprzedzeń tez myslalam ze to będzie ze tak to ujmę "mocniejsze" bo widziałam kawałki jej "ćwiczeń' przeprowadzanych we wcześniejszych latach, a tu takie coś, ale to jest chyba spowodowane tym ze od 1964 czasy się zmieniły a zatem również rasizm, tak jak mówiła ta Pani brązowooka ze rasizm jest o wiele subtelniejszy, niż jak przed 50-cioma laty jak to czarnoskórzy mieszkali w osobnych dzielnicach...

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu,

    Myślę, że Twój wpis potwierdza celowość tego eksperymentu. Trzeba otworzyć głowę, oczy, serce i próbować naprawdę spojrzeć na świat oczami osób, które na swoją "inność" nie mogą nic poradzić. To przypomina postawę tej blondynki - ignorantki, co najgorsze nauczycielki. Iza

    OdpowiedzUsuń
  4. ---> ad. Anonimowy 1

    Widziałam "Blue-Eyed" i faktycznie - był to dokument wstrząsający. Podsumowywał 28 lat pracy Jane Elliott na przykładzie eksperymentu z 1995 roku. Badaczka rasizmu podzieliła ludzi na dwie grupy ze względu na zawartość melaniny w ich skórze. Niebieskoocy zostali uznani za grupę mniej inteligentną, która nawet nie zasługuje na "przywilej" siedzenia na krześle. Celem doświadczenia było przedstawienie trudności, z jakimi boryka się społeczność afroamerykańska, kobiety, homoseksualiści. Ludzie poddali się eksperymentowi, nie protestowali - uznali jego wyższość nad własną godnością. W ciągu 20 minut Jane Elliott udało się (z pomocą grupy dominującej, czy - mówiąc inaczej - uprzywilejowanej) sprowadzić do parteru grupę osób równie inteligentnych, wykształconych co Brązowoocy. Oprócz osób dorosłych w tym dokumencie mamy przytoczony zapis eksperymentu, który Elliott zrobiła na grupie dzieci. Porównanie zdjęć, które wykonywano im kiedy były raz w grupie uprzywilejowanej - raz w grupie gorszej mówią same za siebie.

    ---> ad. Anonimowy 2

    Dzięki za zrozumienie :) - dokładnie do tego zmierzałam w tym poście. Nie stwierdzam, że tego typu praktyki antyrasistowskie są niepotrzebne, natomiast również oczekiwałam czegoś mocniejszego. To prawda, oblicza rasizmu się zmieniają i teraz ciężko jest wydobyć na światło dzienne (w warunkach eksperymentalnych właśnie) te niuanse, które rządzą współczesnym światem. Bardzo istotny jest cytat, którym posłużyła się Elliott w "Blue-Eyed": "Kiedy zabierali Żydów, nie protestowałem bo nie byłem Żydem. Kiedy przyszli po homoseksualistów nie protestowałem, bo nie byłem homoseksualistą. Kiedy zabierali Cyganów nie protestowałem, bo nie byłem Cyganem, a kiedy przyszli po mnie nie miał kto protestować..." - nie widzimy tego, co nas bezpośrednio nie dotyczy.

    ---> ad. Iza

    Jako ignorantka powstrzymam się od komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rasizm nigdy nie zniknie gdyż jest produktem ewolucji, jedynie jego punkt ciężkości może się przenieść z walorów fizycznych, np koloru skóry (który był istotny dawniej dla przeżycia w danej strefie geograficznej) na nowe warunki środowiskowe jakie przed nami stawia np technologia.

    OdpowiedzUsuń