poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Ugly People też randkują

© George Mayer -  Fotolia.pl
Istnieje wiele ogólnopolskich czy międzynarodowych portali społecznościowych nastawionych stricte na zawieranie głębszych uczuciowo przyjaźni, flirty i randki on-line, które przy odrobinie szczęścia i odpowiedniej dozie samozaparcia mogą przerodzić się w coś poważniejszego i doprowadzić do spotkania w realu. 


Najczęstszą formą przystąpienia do społeczności takiego portalu jest, oprócz uiszczenia odpowiedniej opłaty (chociaż istnieją również portale darmowe), wypełnienie podstawowych rubryk z imieniem / pseudonimem, płcią, orientacją seksualną czy miejscem zamieszkania, wypełnienie kwestionariusza lub ankiety, która nierzadko przygotowana jest w formie testu wyboru – odpowiadasz na pytania, które teoretycznie nie dotyczą sfery twojego życia uczuciowego – za pomocą testów psychologicznych określa się twój charakter i osobowość, po zakończeniu rejestracji komputer generuje listę osób, które na zadane pytania odpowiedziały podobnie lub tak samo – w ten sposób uzyskujemy teoretyczną listę pokrewnych nam dusz. Skoro już na starcie mamy zestaw tematów do rozmów nie boimy się nawiązać z kimś kontaktu, zwłaszcza, że jesteśmy przekonani, że osoba po drugiej stronie myśli podobnie (przecież test nam to pokazał!). 


Napisanie kilku słów o sobie w gruncie rzeczy nie stanowi problemu – wpatrując się w ekran monitora zamiast w twarz żywego człowieka łatwiej przychodzą nam wszelkiego typu wynurzenia i opowieści o sobie. Łatwiej jest nam wyretuszować własny wygląd i zrobić z siebie niebieskooką blondynkę o idealnej figurze - długich nogach i małych fetyszystycznych stópkach lub wysokiego, wysportowanego bruneta, który gigantycznym samochodem nie musi sobie niczego rekompensować. Z łatwością przychodzi nam wymyślanie fascynujących pasji, którym oddajemy się bez reszty, oczywiście w wolnych chwilach, czyli wtedy, kiedy nie wydajemy poleceń kilkudziesięciu pracownikom, których zatrudniamy w swej – największej w Polsce firmie. Być może właśnie dlatego, że „papier wszystko przyjmie” i można wymyślać niewiarygodne historie na temat własnego życia, nadal większość osób nie próbuje szczęścia na tego typu portalach – twierdzą, że nie są na tyle zdesperowani, by odzywać się do nieznanych im osób, zwłaszcza, że profil takiego portalu jest jednoznaczny. Nikt nie chce się rozczarować i powrócić do szarej - niewyimaginowanej rzeczywistości, w której internetowa bogini seksu zmienia się w szarą, zakompleksioną kurę domową, a boski Adonis przepoczwarza się w niskiego, pulchnego magazyniera. 

Swoistą odpowiedzią na portal stworzony przez pięknych i dla pięknych ludzi - BeautifulPeople.com – jest TheUglyBugBall.co.uk, który z nieatrakcyjności swoich użytkowników uczynił atut. Jesteśmy w stanie sobie wyobrazić jacy ludzie, tzn. o jakim typie charakterologicznym, chcą być przyjęci do snobistycznego grona  Pięknych Ludzi, podobnie jest z Brzydkimi – możemy się spodziewać określonych typów osobowościowych po drugiej stronie ekranu. Trzeba mieć bardzo duży dystans do siebie, by stwierdzić: „sama jestem brzydka, więc Apollo nie jest mi pisany”. Do tego typu społeczności wchodzimy niczym do apteki – szukamy własnego, chce się powiedzieć: wydawanego jedynie na receptę, leku. „Leku” na samotność, który będzie tym, za kogo się podaje, który będzie szczery i tylko nam przeznaczony. 

Sam portal charakteryzuje się specyficznym humorem – wynosi na piedestał postulat „zderzenia z rzeczywistością”, która nie wygląda tak, jak to przedstawiają inne tego typu „apteki wzniosłych uczuć” . Przedstawia pięć „brzydkich prawd” dotyczących randkowania: tylko 15% Brytyjczyków może poszczycić się urodą, oprócz 35%, które stanowią ludzie o aparycji „takiej sobie” - po prosu ich wygląd jest „OK”, reszta – czyli 50% społeczeństwa to ludzie urodą nie grzeszący. Drugą przedstawianą prawdą jest to, że w konfrontacji z ludźmi pięknymi – brzydcy są milsi, a zatem są jakościowo lepszym gatunkiem człowieka. Są bardziej lojalni i „bardziej się starają w łóżku’, poza tym istnieje małe prawdopodobieństwo, że ktoś będzie ci chciał odbić partnera, który jest brzydki. Kolejną ważną sprawą jest fakt, że jest TheUglyBugBall.co.uk pobiera dużo niższą opłatę rejestracyjną niż te portale nakierowane na ludzi pięknych. Na tym portalu ludzie nie krępują się umieszczać swoich własnych (niewyretuszowanych) zdjęć twarzy, poza tym nie próbują ukryć, że są otyli, pryszczaci, mają krzywe nosy lub zęby – defekty z pewnością nie stanowią atutu, ale na pewno w niczym nie przeszkadzają. Dopiero wtedy możemy powiedzieć, że wygląd nie ma znaczenia, kiedy sami najpierw dostrzeżemy w nieatrakcyjnym człowieku pozytywne  cechy a nie będziemy się koncentrować na jego aparycyjnych niedoskonałościach. Howard James, założyciel TheUglyBugBall.co.uk, pomyślał o ludziach, których natura nie obdarzyła nieskazitelnym wyglądem. Ponad 1500 Brytyjczyków zalogowało się do tej apteki „ostatniej szansy”, w której nikt niczego nie upiększa. Jeśli ktoś chciałby sklasyfikować portale randkowe za względu na poziom odwzorowania rzeczywistości w kreowanym świecie on-line, to podejrzewam, że ten plasowałby się na pierwszym miejscu. Zmniejsza to poziom frustracji uczestników, którą może wywołać rozczarowanie  związane z poznaniem prawdy – nikt nam nie próbuje wmówić, że po drugiej stronie monitora siedzi piękna, wysportowana kulturystka, która zdrowo się odżywia i cztery razy w tygodniu chodzi na basen, a co drugi dzień uczęszcza na siłownię. Mamy prawdziwe zdjęcie osoby z krwi i kości, a nie wyimaginowanego tworu. Może nie być doskonała, może mieć nadwagę, rzadkie włosy i problemy z cerą – jednak w dzisiejszym świecie, przepełnionym photoshopową estetyką  – tak pojmowane piękno straciło na wartości. Obecnie, zamiast niego, liczy się „obiektywna prawda” (Welcome to Reality - głosi hasło na stronie), szczerość i uczciwość względem, nie tylko innych osób, ale przede wszystkim siebie.   

2 komentarze:

  1. Śswietna sprawa, prawdziwa odtrutka na zalewające nas doprowadzające do mdłości, fotoshopowe "Piękno" (pojęcie względne i umowne).

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja bardzo się cieszę, że się o tym problemie (bo Photoshop używany z taką częstotliwością jest problemem)zaczęło mówić.

    Zaczęło się mówić o tym, że kobiety mają cellulit niezależnie od wieku i wagi, że nie istnieje ktoś, kto nie miałby ani jednego pieprzyka czy znamienia na ciele, nie istnieją ludzie z cerą idealną i nieskazitelną, a zjawiskowa figura aktorki czy modelki w kolorowym czasopiśmie nie jest wynikiem jedynie odpowiedniego kadrowania.

    OdpowiedzUsuń