czwartek, 7 kwietnia 2011

Przechadzając się po Ogrodzie Ziemskich Rozkoszy


Czy mamy czas na egzystencjalną zadumę? Czy zadajemy sobie pytania o sens własnego istnienia? Czy rozmyślamy nad doczesnym życiem w szerszej (wiecznej) perspektywie? Czy myślimy o tym, co nieuniknione w kategoriach zamknięcia jakiegoś etapu czy wkroczenia w inny wymiar? Czy chcemy "doświadczyć świata", "poczuć go", "dotknąć", czy wręcz "polizać" w tym metaforycznym - metafizycznym sensie? Czy odczuwamy potrzebę poznania, czy nasze dociekania mają jedynie rozwiać jakieś wątpliwości, obalić mit i tym samym unicestwić tajemnicę? I wreszcie: Czy tajemnica jest zła? Jeśli coś owiane jest tajemnicą, to czy w naturze człowieczej tkwi podskórnie chęć wyjaśnienia zagadki? Dlaczego boimy się współżyć (na zasadzie symbiozy) z tajemnicą? Dlaczego od tajemnicy wolimy wytworzoną przez nas samych fikcję? W czym ułuda jest lepsza od tajemnicy? Co się dzieje po śmierci? Z czego składa się nasze ciało? Kiedy w naszym organizmie zaczyna się proces umierania? Jak umrzemy, to co po nas zostanie? Skoro nasze ciało składa się w 3/4 z wody, to czy płacząc umieramy, a uzupełniając płyny - pijemy siebie?
  
- to niesamowite, ile pytań może zadać półtoragodzinny film!


...cdn...

3 komentarze:

  1. No właśnie... ;/ coś mi się wydaje, że pęd naszego świata czasami nas przerasta...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, czekam na okazję, by zobaczyć "Ogród rozkoszy ziemskich" jak i "Młyn i krzyż" Lecha Majewskiego. Ten drugi był co prawda juz w kinie, ale jakoś wolę go oglądać w samotności, w zaciszu kina domowego."Ogród" co prawda ukazal się już na dvd, ale w box'ie. Wolałabym jednak nie ryzykować 100 zł, bo nie wiem, czy zaskoczę na odpowiednie fale i czy zdłam zobaczyć wszystkie filmy. Z "Młyna i krzyża" widziałam reportaż-dokument z planu, czytałam artykuły, wywiady - jestem bardzo ciekawa jak to wyszło, bo zapowiada się pięknie.
    bf

    OdpowiedzUsuń
  3. Długo się nosiłam z obejrzeniem "Ogrodu" - dopiero perspektywa zobaczenia "Młyna i krzyża" (nawiasem mówiąc: bardzo chciałam wczoraj być w Muzeum Narodowym na wykładzie Michaela F.Gibsona i późniejszej projekcji w Kinie Kijów, ale niestety... - idę na film dopiero dzisiaj wieczorem) "zmusiła mnie" do nadrobienia zaległości.

    Bardzo klimatyczny - kontemplacyjny film, który skłania do pewnych refleksji i wzbudza chęć "głębszego spojrzenia" na boschowski tryptyk. Jest niewiele takich obrazów, które są w stanie zadać tyle (wręcz egzystencjalnych) pytań - i analogicznie - niewiele jest takich filmów :-)

    PS. "Ogród" był wyświetlany przez tvp 2, dlatego udało mi się zdobyć przez-kogoś-nagraną kopię tego filmu :-)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń