piątek, 1 kwietnia 2011

Gdyby Banksy był Polakiem...

...i tworzył w Warszawie, to jego graffiti - którego wartość, nawiasem mówiąc, mogłaby spokojnie przekroczyć 300 000 złotych, zostałoby zamalowane...

Banksy, graffiti
Nie chodzi tym razem o sztukę stricte zaangażowaną społecznie, a o "żywą historią hip-hopu i dorobek wielu pokoleń artystów graffiti". Liczący 1,5 km mur na Służewcu służył jako "miejska galeria" dla wielu artystów - przedstawicieli sztuki ulicznej. W założeniach Adidasa miał stać się zwykłą "miejską reklamą". 

I jak tu obstawać przy swoim? Jak usilnie twierdzić, że reklama jest sztuką przy jednoczesnym dostrzeżeniu faktu, że czasem dla sztuki jest (wręcz dosłownie) destrukcyjna? Nie wiem co kierowało "marką", by chcąc zjednać sobie większą grupę hip-hopowców, zniszczyć to, przy czym np. powstawały ich teledyski. Zamalować i jeszcze do tego bezczelnie (za sprawą reklamy) się podpisać: "Adidas tu był", "Adidas to zrobił", "Adidas ma Was gdzieś", "Adidasa nie interesuje to, co robicie", "Adidas liczy na większe zyski". 

Większość z nas miała do czynienia z pseudo graffiti, które pojawia się - zazwyczaj na jeszcze świeżej - elewacji budynków różnej maści (od bloków po mury szkolne), garażach, w przejściach podziemnych. Przez takich pseudoartystów nie mamy ochoty mieć nic wspólnego ze sztuką uliczną, której idea jest wypaczona przez różnego rodzaju "malarskie interpretacje" HWDP czy jakiś tam klubów sportowych. Są jednak ludzie, którzy malują sprayami z innych pobudek niż zwykły wandalizm... Dziwię się, że Adidas, który - poprzez różnego rodzaju działania wizualne w obrębie oferowanych produktów i ich promocji - korzystał z dorobku hip - hopu, pozwolił sobie na doprowadzenie do sytuacji, w której markę bojkotują jej wcześniejszy fani. Wiele się mówi o współtworzeniu wizerunku marki poprzez jej "wyznawców" (czyt. lojalnych klientów), zupełnie nie rozumiem dlaczego tylko na takich pogaduchach się kończy. Dlaczego nie zebrać paru takich grafficiarzy, którzy z własnej woli coś pod kątem Adidasa by stworzyli, zapłacić im za to i wszyscy byliby szczęśliwi. Mam nadzieję, że na przykładzie Adidasa wiele firm będzie się uczyło i nie popełniało podobnych błędów.  


Jeszcze, wracając do samej sztuki ulicznej, należałoby wspomnieć o różnego rodzaju "kreatywnych pomysłach" na graffiti, wykorzystujących specyfikę podłoża, miejsce, przedmioty sąsiadujące itp. (więcej tutaj). Kolejnym potwierdzeniem na włączenie graffiti w poczet sztuki są murale Johna Pugha, które to są w stanie ożywić najbardziej przeciętny miejski krajobraz:

źródło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz