czwartek, 10 marca 2011

Sztuka = odzwierciedlenie tempa współczesności

Fernand Léger, Karciarze, 1917
Kulturalna odnowa świata miała rozpocząć się od idei a nie od obrania nowej techniki czy stylu. 



Po powrocie do Mediolanu futuryści zaczęli adaptować przynależne kubizmowi kształty i formy – już nie tylko tematyka miała zasadnicze znaczenie. 


Tworzyli dynamiczne kompozycje, których część rozgrywała się poza kadrem, zrezygnowali z określania centrum dla wydarzeń i dośrodkowych układów, preferowanych przez Picassa. 


W miejsce monochromatycznej poetyki wprowadzili żywe kolory. Sztuka, zdaniem Marinettiego, ma działać na zmysły odbiorcy – ma je aktywować poprzez atak. Należy odrzucić grecko-rzymski ideał piękna, zneutralizować pojęcie „harmonii” i „dobrego smaku”. Zadaniem sztuki jest odzwierciedlenie tempa życia w zmodernizowanym świecie, więc w centrum zainteresowań powinien znaleźć się ruch i przestrzeń.[1] Kisielewski podkreśla fakt, że reklama, jako wytwór industrialnej cywilizacji i nowy rodzaj komunikacji społecznej, określa charakter nowoczesnej ikonosfery. Jest synonimem energii, której nośnikiem jest miasto i maszyna – odbiorcą tej energii jest masa. Pisał również, że związków futuryzmu z reklamą można się doszukać na trzech poziomach: technik artystycznych, manifestów oraz malarstwa, rzeźby i po części architektury.[2] 

Futurystycznym wystąpieniom towarzyszyła aura sensacji i skandalu – Kireńczuk wskazuje jednak na fakt, że oprócz zachowań, które miały ugodzić w ich paseistyczną publiczność (np. smarowanie krzeseł na widowni klejem, sprzedawanie kilku biletów na jedno miejsce, straszenie karabinami maszynowymi) adaptowali technologiczne nowinki na grunt sztuki teatralnej i przyciągali rzesze elit mieszczańskich, z których jawnie kpili[3]. Dzięki nim zmieniła się również forma przedstawienia teatralnego - odrzucali postać sceniczną, logikę związków przyczynowo-skutkowych, dążyli do zatarcia granicy dzielącej sztukę i życie prywatne. Aktywizując widzów, kwestionując ich przyzwyczajenia, interesując się bardziej procesem powstawania dzieła niż jego produktem zrewolucjonizowali ówczesny sposób myślenia o sztuce[4]. Zainteresowanie procesem powstania a nie produktem końcowym jest również istotne z punktu widzenia reklamy – zrewolucjonizowało myślenie o przekazie reklamowym, który oprócz swojego ostatecznego celu – nakłonienia do kupna – posiada walory estetyczne, które powstają w wyniku aktu tworzenia i konstruują oryginalne, pojedyncze i jedyne w swoim rodzaju dzieło sztuki, które dopiero później, w wyniku reprodukcji i multiplikacji, staje się jednym z wielu takich samych plakatów, ogłoszeń reklamowych, bilbordów czy spotów. Na pytanie czy powielenie szkodzi oryginałowi, wbrew poglądom Waltera Benjamina, można odpowiedzieć pytaniem: czy wszelkiego rodzaju grafiki (m.in. drzeworyty, linoryty, miedzioryty, akwaforty, akwatinty, litografie, serigrafie) tracą na wartości ze względu na fakt, że są odbitkami?



[1] Zob. P. Szubert, Futuryzm [w:] Sztuka świata, pod red. W. Włodarczyka, Arkady, Warszawa 1996, tom 9, s. 90.
[2] Por. A. Kisielewski, Sztuka i reklama. Relacje między sztuką i kulturą, Trans Humana, Białystok 1999, s. 34-35.
[3] Zob. http://wyborcza.pl/1,75475,6300670,Co_nam_zrobili_futurysci_.html
[4] http://wyborcza.pl/1,75475,6300670,Co_nam_zrobili_futurysci_.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz