środa, 9 marca 2011

Miasto, masa, maszyna - multiplikacja zmysłowych bodźców i wrażeń optycznych a futuryzm

Nike z Samotraki
Poprzez skandal i prowokację futuryści promowali swoje poglądy – nawoływali do odcięcia się od tradycji w sposób radykalny – chcieli spalić wszelkie dziedzictwo kulturowe - muzea i biblioteki, zniszczyć akademie.[1] 


Początkom ruchu towarzyszyła niemała kampania reklamowa – przed publikacją aktu założycielskiego w Mediolanie pojawiły się bilbordy – czerwone napisy głosiły narodziny nowego prądu w sztuce. Cel był taki sam jak współczesnych reklam - rozbudzić ciekawość odbiorców, włączyć sztukę w obszar codziennego życia, ukazać jej sensacyjny wymiar[2]. 



Radykalne poglądy zapewniły im rozgłos, chcieli sławić „piękno szybkości” i „ryczące samochody”, wojnę, którą nazywali „higieną świata”, ludzi pracujących lub się buntujących. Uważali, że świat wymaga uwolnienia od ludzi, których profesje  łączą się z szeroko pojmowaną tradycją, dziedzictwem kulturowym - od śmierdzącej gangreny profesorów, archeologów, zawodowych przewodników i antykwariuszy[3]. 

Marinetti wahał się nad nazwą dla nowego kierunku między futuryzmem właśnie a elektrycznością i dynamizmem. Wszystkie trzy wyrażają jego zainteresowania – ruch, światło i przyszłość, rozumianą przez pryzmat wynalazków i nowoczesnych technologii. Jeśli chce się w najprostszy sposób wyjaśnić idee tego kierunku wystarczy przytoczyć fragment, w którym poeta porównuje hellenistyczną rzeźbę do samochodu: 

Samochód wyścigowy ze swoim pudłem zdobnym w wielkie rury podobne do wężów o ognistym oddechu… ryczący samochód, który zdaje się pędzić po taśmie karabinu maszynowego, jest piękniejszy od Nike z Samotraki[4].  

To zdanie najdobitniej świadczy o odejściu od tradycyjnych wartości kulturowych i kulcie nowoczesności, w tym wypadku pod postacią samochodu. Artyści – Umberto Boccioni, Luigi Russolo, Carlo Carrà – wystosowali swój własny manifest (ogłoszony przez tego pierwszego na scenie turyńskiego Teatro Chiarella 8.03.1910 roku), choć pod zwierzchnictwem Marinettiego – żądali nowej sztuki, która miała opisywać zaistniałą rzeczywistość. O tym jak ta sztuka powinna „wyglądać” miał traktować kolejny tekst (w formie broszury), tym razem autorstwa jedynie Boccioniego - Manifest techniczny malarstwa futurystycznego. Wskazywał w nim na multiplikację zmysłowych bodźców i wrażeń optycznych, których dostarcza współczesna cywilizacja, jednak z zabiegów formalnych wskazywał jedynie na odwołanie do neoimpresjonistycznej maniery, odnoszącej się do podziału kolorystycznego.[5] 

Szubert podkreśla jednak, że to nie wrażenia optyczne były ich zainteresowaniem a psychiczne przeżycia. Brakowało im punktu odniesienia, nowoczesnej inspiracji - nie mogli się przecież odwoływać do historii sztuki. To jednak zmieniło się, gdy trójka artystów pojechała do Paryża – tam zetknęła się z kubizmem i osobiście spotkała z Picassem i Braque’m.



[1] Por. P. Szubert, Futuryzm [w:] Sztuka świata, pod red. W. Włodarczyka, Arkady, Warszawa 1996, tom 9, s. 89.
[2] T. Kireńczuk, Co nam zrobili futuryści? [w:] http://wyborcza.pl/1,75475,6300670,Co_nam_zrobili_futurysci_.html 
[3] F.T Marinetti, Akt założycielski i manifest futuryzmu, przeł. M. Czerwińskiego [w:] Artyści o sztuce, pod red. E. Grabskiej i H. Morawskiej, PWN, Warszawa 1963, s. 147-148. Cyt. za: N. Lynton, Futuryzm [w:] T. Richardson, N. Stangos, Kierunki i tendencje sztuki nowoczesnej, WAiF, Warszawa 1980, s. 156.
[4] Tamże.
[5] Zob. N. Lynton, Futuryzm [w:] T. Richardson, N. Stangos, Kierunki i tendencje sztuki nowoczesnej, WAiF, Warszawa 1980, s. 158.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz