niedziela, 20 marca 2011

"Gwieździsta noc" nad Woodym Allenem

Midnight in Paris (premiera 11 maja w Cannes) jest komedią romantyczną, traktującą o pewnej rodzinie, która przyjeżdża do Paryża w interesach. W obrazie wystąpili: Owen Wilson, Marion Cotillard, Rachel McAdams, Kathy Bates, Michael Sheen, Nina Arianda, Tom Hiddleston, Corey Stoll, Mimi Kennedy, Kurt Fuller oraz Carla Bruni-Sarkozy. Wiadomo, ze ta ostatnia (grając dyrektorkę muzeum) zarobiła tyle samo, co przeciętny statysta - 150 euro. Jest to o tyle pocieszające, że nie posądzamy reżysera o próbę przyciągnięcia do kin większej publiki za sprawą francuskiej Pierwszej Damy (która koniec końców jest podobno niezbyt dobrą aktorką). Jednak nie sam film i plotki z nim związane mnie interesują. Uwagę raczej przykuł oficjalny plakat, który promuje Północ w Paryżu




Po raz kolejny wykorzystano Gwieździstą noc Van Gogha jako tło wydarzeń. Nie uważam, żeby taki zabieg był niefortunny - myślę, że wszelkie reinterpretacje klasyki (również te zakrawające o nadinterpretację) przyczyniają się do propagowania pierwowzoru i przybliżania go współczesnym odbiorcom. Gwieździsta noc doczekała się niezliczonej ilości kopii (a raczej prób skopiowania), interpretacji, parodii, "zagrała" w paru reklamach telewizyjnych oraz "wystąpiła" w formie tła dla kampanii prasowych.

Travelart: New York, Paris

Gwieździsta noc "na słodko"
Absolut van Gogh
Gwieździsta noc w modnej odsłonie

2 komentarze:

  1. apropos
    z niecierpliwością wybieram się w tym tygodniu na młyn i krzyż, gdzie wątek obrazu w filmie staje się treścią i sensem filmu. Ciekawe, co z tego wyszło.

    http://www.filmweb.pl/video/trailer/nr+1+%28polski%29-24349
    http://wyborcza.pl/1,75480,9260623,Bruegel_ma_zawsze_widownie.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Miśq,

    jestem bardzo zaintrygowana takimi "obrazami w obrazie" (toż to woda na mój młyn), zwłaszcza jeśli w grę wchodzi Bruegel. Jest to nie lada wyzwanie, by przedstawić twórczość któregokolwiek z malarzy niderlandzkich (czy to van Eycka, van der Weydena, Memlinga) w formie obrazu ruchomego. Z punktu widzenia "zawiłej symboliki" największym wyzwaniem byłby Bosch - chociażby ze swym "Ogrodem ziemskich rozkoszy".

    Wracając do "Młyna i krzyża" - mam z tym filmem pewne plany "na gruncie lokalnym", ale to się będę chwalić jak "wypali" :)

    OdpowiedzUsuń