niedziela, 27 lutego 2011

Christopher Nolan - INCEPCJA

Inception. The dream is real.
Christopher Nolan zdecydował, że zostanie reżyserem w wieku 12 lat (zapewne większość jego rówieśników marzyła wtedy o pracy strażaka lub policjanta), filmy zaczął już kręcić jako siedmiolatek... 



Nigdy nie studiował kierunku, który byłby związany z branżą filmową - film jednak zawsze pozostawał w sferze hobby i był zawsze dla niego sprzężony z rozrywką. Znajomość takiego podejścia reżysera do dzieł, które tworzył, również od nas wymaga specyficznego podejścia do nich. Przede wszystkim są to filmy nastawione na "przyjemność odbioru", na realizm szczegółów, lub, mówiąc ogólnie, na efektowną stronę wizualną. 

Patrząc na jego filmy powstałe przed IncepcjąŚledząc, Memento, Bezsenność, Batman: Początek, Prestiż i Mroczny Rycerz zdaje się wyłaniać dla nich wspólny kod (mimo odmiennych stylów, tematyki czy formy) - każdy z nich zawiera specyficzny portret człowieka (zazwyczaj samotnik, który posiada jakąś obsesję) i rozgrywa się w specyficznej atmosferze. Śledząc jest filmem z nurtu neo-noir i stanowi opowieść o niedoszłym pisarzu, który (po złamaniu pewnych zasad, które wcześniej sobie ustalił) zostaje wplątany w dużą aferę i jest oskarżony o morderstwo. Memento jest filmem z zaburzoną narracją, które objawia się, doprowadzoną do ekstremum, dowolnością chronologiczną. Uszkodzenie pamięci krótkotrwałej bohatera jest świetnym pretekstem do tego typu eksperymentów narracyjnych. I tu również pojawia się neo-noir z jednym z wyznaczników gatunku - wszechogarniającym pesymizmem. Bezsenność rozgrywa się w niewielkim miasteczku na Alasce w ciągu 6 dni, w których słońce nigdy nie zachodzi (o porze roku) - gra światł jest również charakterystyczna dla neo-noir. Bohater nie może zasnąć ze względu na te specyficzne warunki... lub jego bezsenność spowodowana jest wyrzutami sumienia... W wyżej wymienionych filmach mamy do czynienia z relatywizmem poznawczym - każdy z bohaterów stara się odróżnić swoją pamięć o wydarzeniach od tej, prezentowanej przez innych; stara się poskładać wszystkie fragmenty w jednolitą całość. W obydwu Batmanach dostrzegamy opowieść o człowieku, który poszukuje siebie - własnej tożsamości w świecie ambiwalentnych wartości. W  happy-endach nie ma naszego "odetchnięcia z ulgą", finał tak samo prezentuje ponury świat, bez żadnej iskierki nadziei: miasto jak było rządzone przez przestępców, tak jest w ich posiadaniu nadal, w policji nadal szerzy się korupcja, a mieszkańcy Gotham, by ratować własną skórę, są w stanie wydać jedynego człowieka, który staje w ich obronie. Również w klimacie neo-noir jest kostiumowy Prestiż. Alfred Borden zostaje oskarżony o morderstwo magika - Roberta Angiera. Za sprawą czytanego przez Bordena dziennika w celi śmierci poznajemy przeszłość. Jednak, jak na neo-noir przystało, mamy do czynienia ze sceptycyzmem poznawczym - narrator nie jest do końca wiarygodny (tak jak w Śledząc czy w Memento) - w kwestii formalnej: mamy do czynienia z dwoma narratorami. 
Cechą charakterystyczną dla twórczości Nolana jest wieloznaczność i wielowymiarowość postaci głównego bohatera. To otwiera przed widzem szerokie spektrum interpretacji i podnosi poprzeczkę - to my musimy dokonać wyboru, w co uwierzymy, bo na ekranie nie prezentuje się nam rzeczywistość obiektywna. Sen, podobnie jak wspomnienia, jest światem przez nas kreowanym i to jedynie od nas zależy, czy zechcemy wejść w świat tak niepewny acz fascynujący - czy zechcemy weń uwierzyć. W kontekście całej twórczości Nolana powstanie Incepcji było jedynie kwestią czasu.


Incepcja jest filmem utrzymanym w dobrym tempie narracyjnym, choć odrobinę na tym gruncie skomplikowanym - akcja rozgrywa się na kilku płaszczyznach temporalnych jednocześnie. Gdzieś przeczytałam, że Nolan jest najbardziej kreatywnym wizjonerem hollywoodzkiego mainstreamu i mogę się z tym zgodzić, ale właśnie z naciskiem na "Hollywood" i "mainstream". Jest to kino spektakularne, w charakterze wielkiego widowiska estetycznego, którego główną zaletą jest prezentacja magii kina - tworzenia niemożliwego. Kiedyś, za sprawą kinematografu, mogliśmy zarejestrować ruch - żywe obrazy, obecnie jesteśmy świadkami tego, że wyobraźnia twórcy (która, jak wyobraźnia każdego człowieka, nie jest niczym ograniczona) może się zmaterializować. To, co najbardziej nierealne może stać się prawdziwe - możemy wejść w świat fantazji. / nawiasem mówiąc: o wiele bardzie to do mnie przemawia niż kinematografia 3D - nie muszę "fizycznie" czegoś doświadczyć, by zatracić się w wykreowanym świecie. / Incepcja prezentuje dobre kino, wręcz kino "wysokich lotów". W streszczeniu fabuła wydaje się dosyć prosta:

Główny bohater - Dom Cobb, grany przez Leonarda DiCaprio, jest najemnikiem - za grube pieniądze wykrada sekrety z podświadomości innych. Pomagają mu w tym eksperci różnego kalibru: oddany wspólnik (Joseph Gordon-Levitt), architekt snów (Ellen Page), mistrz decepcji (Tom Hardy),  naukowiec (Dileep Rao). Zjawia się bogaty biznesmen (Ken Watanabe) i zleca umieszczenie pewnej idei w umyśle konkurenta, młodego miliardera (Cillian Murphy). Proste. Schody się zaczynają na gruncie przedstawieniowym, kiedy nasza percepcja atakowana jest przez różnego rodzaju obrazy, których prawdziwości nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć. 

plakaty promocyjne
Wejście w ten świat jest przyjemnością, ale dla mnie nie do tego stopnia, bym chciała obejrzeć ten film jeszcze raz... Są filmy, które można oglądać "do znudzenia" a nigdy się nie nudzą. Są filmy, które przy każdej kolejnej projekcji odsłaniają więcej. Są filmy, nad którymi można się zachwycać i pisać na ich temat peany. Ostatni film Nolana jest dobry, ale ja zachwycać się nad nim zbytnio nie będę. Jest jednym z tych dzieł, które wrzucam do kategorii "fajne". Pewnie jest to z mojej strony ignorancją, bo zdaję sobie sprawę, że film ma wielu zwolenników i zagorzałych fanów, ale po raz drugi mogłabym go obejrzeć jedynie dla świetnej kreacji świata wyobrażonego ale nie dla samej fabuły... Scenariusz jest dla mnie majstersztykiem, jednak w konfrontacji z tak świetnie technicznie wyimaginowanym światem - przegrywa. Staje się do pewnego stopnia niezrozumiały i "ciężki".   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz