czwartek, 13 stycznia 2011

Isn't it nice, when things just...work?

Są reklamy, wobec których nie sposób przejść obojętnie...



Są skojarzenia, których nie da się uniknąć...


Reklama Hondy z 2003 roku jest jednym z majstersztyków pod względem przejścia od detalu do całości – chciałoby się rzec – od szczegółu (zbliżenia) do ogółu (panoramy). Początkowo obserwujemy toczące się po miniaturowej równoważni łożysko, które siłą rozpędu wprawia w ruch kolejne części na zasadzie domina – akcja powoduje reakcję. Śruby uderzają o rurę wydechową, ta o kolejne śrubki umieszczone na „wolnostojącej” masce, później koła ocierają się jedno o drugie, rozkładający się fotel uwalnia wycieraczkę, której zadaniem jest przewrócenie pojemnika z olejem – i w tym duchu przebiega całe doświadczenie aż do powstania Hondy. Cały mechanizm przypomina w budowie rzeźbę kinetyczną, której poszczególne metalowe części (formy przestrzenne) są poruszane przez ruchy powietrza lub miniaturowe silniczki. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdzieś to już widziałam...

>po chwili dumania z jej ust wydobył się archimedesowski okrzyk< 

The Way Things Go Petera Fischli i Davida Weissa z 1987

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz