niedziela, 16 stycznia 2011

Chrystus w kobietę się przeistaczający

I znowu reaktywacja Ostatniej Wieczerzy - były bajkowe postacie, zwierzęta, był czarnoskóry mężczyzna - przyszła pora na kobietę. Dom Marithé and François Girbaud, broniąc swej wizji Ostatniej Wieczerzy, wysunął tezę o nowoczesnym społeczeństwie, w którym kobieta, by być równą mężczyźnie, musi się wyzbyć kobiecości. Zatem w tym ujęciu interpretacja dzieła Leonarda da Vinci nie byłaby bluźnierstwem czy trywializacją oryginalnej sytuacji. Cienka linia przebiegająca między sacrum a profanum została zatarta, a to oznacza, że symbol religijny stał się jednym z wielu komercyjnych produktów, którymi można szafować na wielu różnych płaszczyznach. 
Oprócz usytuowania postaci przy srebrnym blacie, zawieszonym w próżni już wykorzystanie symbolu ryby, gołębia i kielicha budzi skojarzenia odwołujące się do podstaw wiary. Kobiece postacie siedzą na niewidocznych krzesłach, jedyną tajemniczą osobą (nie widać jego twarzy) jest mężczyzna odwrócony do nas plecami. Nie jest ważne kto jest Judaszem czy Marią Magdaleną w tej wersji – i do jednej i do drugiej opcji pasuje postać mężczyzny. Oprócz odniesienia do Ostatniej Wieczerzy, poprzez postać kobiety w centrum, znajdujemy również nawiązanie do ukrzyżowania – modelka ma charakterystycznie splecione nogi i rozłożone ręce, jakby prezentowała widzowi swe stygmatyczne rany. Obrońca wynajęty przez dom mody – Bernard Cahen twierdził, że fotografia jest interpretacją obrazu Leonarda da Vinci a nie Biblii. Druga strona sporu wysnuwała tezę, że jeśli społeczeństwo pozwoli na tego typu profanację, to jutro Chrystus z krzyża będzie sprzedawał skarpetki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz